Pijany bramkarz Widzewa potrącił pieszego

Paweł Kapsa z drugoligowego Widzewa potrącił samochodem człowieka. Obaj byli pijani. Łódzki klub zawiesił w środę swego bramkarza, któremu może grozić nawet 4,5 roku więzienia.
Do wypadku doszło we wtorek wieczorem w centrum Łodzi. Opel piłkarza potrącił 32-letniego mężczyznę, który przechodził przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Ze złamaną nogą i poranioną twarzą trafił do szpitala.

Okazało się, że Kapsa był pijany - miał aż 2,42 promila alkoholu. Nietrzeźwy był także pieszy (2,2 promila). - Na razie zabezpieczamy ślady i szukamy świadków wypadku. Dopiero wtedy będzie można mówić o postawieniu zarzutów - powiedział nadkomisarz Jacek Popławski, naczelnik łódzkiej drogówki.

Co grozi Kapsie, którego po przesłuchaniu puszczono do domu? Za samą jazdę po pijanemu do dwóch lat więzienia. Jeśli okaże się, że z jego winy doszło do potrącenia pieszego, może trafić do więzienia nawet na 4,5 roku. Na razie zatrzymano mu prawo jazdy.

Prezes łódzkiego klubu Władysław Puchalski dowiedział się o zdarzeniu wczoraj rano od dziennikarza "Gazety". Nie chciał uwierzyć. - To niemożliwe. Przecież to taki miły i odpowiedzialny człowiek. Słyszałem, że niedawno przygarnął bezpańskiego psa - podkreślał Puchalski.

Kapsa miał zagrać we środowym sparingu Widzewa. Rano na krótko zjawił się w klubie, ale na mecz nie pojechał. Trener Stefan Majewski był bardzo zmartwiony. - Jest mi przykro. Na pewno Pawła trzeba ukarać, ale nie skreślać. Do czasu wyjaśnienia sprawy powinien zostać zawieszony - mówił. I po południu zarząd Widzewa zawiesił Kapsę w prawach zawodnika.

To już drugi w historii Widzewa wypadek bramkarza. W 1980 roku Stanisław Burzyński zabił po pijanemu człowieka. Poszedł za to do więzienia. Potem nie wrócił już do gry w łódzkim klubie.

Skomentuj:
Pijany bramkarz Widzewa potrącił pieszego
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Terminarz