Sport.pl

Żużel. Powrót Drabika?

Sławomirowi Drabikowi 31 października wygasł kontrakt z Atlasem. Czy po czterech latach wróci do Włókniarza?
Mówi się o tym od pewnego czasu, a w naszym klubie nie przeczą, że taka możliwość istnieje. Drabik twierdzi z kolei, że... może jeździć w jednym teamie z Sebastianem Ułamkiem. To zaskakujące, bo od dawna wiadomo, że obaj zawodnicy za sobą nie przepadają. Podczas październikowego Memoriału Idzikowskiego i Czernego doszło między nimi nawet do spięcia.

- W tym roku zadyma jest konkretna. Dzwonili już do mnie z Zielonej Góry, Gdańska, Częstochowy, Ostrowa i Rzeszowa. A jak dzwonią, to trzeba gadać - mówi dwukrotny indywidualny mistrz Polski. Podkreśla jednak, że Atlas cały czas jest dla niego na pierwszym miejscu. - To porządna, wypłacalna firma. Dlatego teraz cierpliwie czekam na rozmowy z prezesem Andrzejem Ruską. Wiem, że w przyszłym tygodniu ma być jakieś spotkanie z zawodnikami. Wtedy powinno się coś wyjaśnić z moim kontraktem.

Prezes Rusko powiedział "Gazecie", że klub niebawem przedłuży umowę z wieloletnim sponsorem - Atlasem. Do końca listopada powinno się też wyjaśnić, jakich zawodników będzie miał w przyszłym sezonie do dyspozycji trener Marek Cieślak. Pewne jest, że ktoś z zespołu wicemistrzów Polski musi odejść. Sześciu seniorów (Drabik, Jarosław Hampel, Tomasz Gapiński, Krzysztof Słaboń, Robert Miśkowiak i Piotr Świderski) zwyczajnie nie jest we Wrocławiu potrzebnych. Jeżeli Drabik trafi na listę transferową, to będzie do wzięcia za zero złotych.

Nieoficjalnie wiemy, że bardzo konkretną ofertę złożyła Drabikowi I-ligowa Iskra Ostrów Wielkopolski, w której startuje jego dobry znajomy z czasów Włókniarza i Atlasu - Tomasz Jędrzejak. - W I lidze kasa jest podobna, ale w sumie wolałbym jeździć z najlepszymi - zaznacza Sławomir Drabik.