Sport.pl

Gedania przegrała z KP Sopot w IV lidze

Mecz był kiepskim widowiskiem pełnym chaosu, niecelnych podań i fauli
Po pierwszej połowie gedaniści powinni prowadzić różnicą co najmniej dwóch goli. Marcin Łukasiak, strzelając głową do pustej bramki z dwóch metrów, nieczysto trafił w piłkę, a Adam Merchut, biegnąc przez pół boiska sam z piłką, będąc już tylko przed bramkarzem Sopotu Tomaszem Szczypiorem, strzelił koło słupka. Wyżej notowani piłkarze z Sopotu w pierwszej połowie grali bardzo słabo. Wyraźnie nie radzili sobie na nierównej płycie boiska przy ulicy Kościuszki, mieli kłopoty z wymianą kilku celnych podań. Niepewnie grali także w defensywie. W 17. minucie nie przecięli niezbyt silnego podania Merchuta - piłka przeleciała równolegle do linii bramkowej i z bliska do bramki skierował ją do siatki Adam Szelka. Sopocianom udało się wyrównać z rzutu karnego. Adam Szymura w pełnym biegu minął kilku rywali i został podcięty w polu karnym przez kapitana Gedanii Mariusza Klimkiewicza. Jedenastkę pewnie wykorzystał Adam Kozłowski.

W drugiej połowie gra była bardzo nerwowa. Było sporo fauli, gubił się także arbiter Karol Kwiatkowski, który wstrzymywał wiele akcji, zamiast zastosować przywilej korzyści. Kilka razy był też zbyt pobłażliwy dla zawodników. Piłkarz Gedanii Jarosław Wojdaś podbiegł do niego i wrzeszczał "na ch... to gwiżdżesz, baranie", ale otrzymał za to tylko żółtą kartkę.

Za głośne krytykowanie decyzji sędziego na trybuny odesłany został natomiast trener Gedanii Rafał Szyłański. Szkoleniowiec opuścił ławkę rezerwowych, efektownie przeskakując przez płot. - Wszystkie nasze akcje były przerywane przez sędziego, moja cierpliwość się w końcu skończyła - tłumaczył po meczu Szyłański. - Szkoda, że nie wykorzystaliśmy w pierwszej połowie wszystkich sytuacji, bo może wreszcie byśmy wygrali. Potrzebujemy zwycięstwa, żeby się odblokować - dodał Szyłański. W drugiej połowie zdecydowaną przewagę mieli piłkarze z Sopotu. Zwycięskiego gola zdobył precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego Grzegorz Motyka. Goście mogli zdobyć jeszcze przynajmniej dwa gole: do pustej bramki nie trafił jednak rezerwowy Tomasz Łepkowski, w słupek w sytuacji sam na sam z bramkarzem Gedanii Maciejem Czyżniewskim trafił Kozłowski.

Gedania miała tylko jedną okazję, ale Artur Bubienko tak anemicznie wychodził na pozycję sam na sam, że obrońcy Sopotu zdążyli wrócić i odebrać mu piłkę. - W pierwszej połowie na zbyt wiele im pozwalaliśmy, w drugiej całkowicie kontrolowaliśmy sytuację na boisku. To nasza trzecia wygrana z rzędu - cieszył się trener Sopotu Tadeusz Iwański.

Gedania1 (1)
KP Sopot2 (1)
STRZELCY BRAMEK

Gedania: Szelka (17.)

Sopot: Kozłowski (35. - karny), Motyka (63.)

SKŁADY

Gedania: Czyżniewski - Szydłowski, Klimkiewicz Ż, Dziadek (62. Kłos), Bubienko, Thomas, Łukasiak, Wojdaś Ż, Szelka (65. Młotek), Merchut Ż, Szreder Ż

Sopot: Szczypior - Mazurkiewicz, Badźmierowski, Hoppe, Zabłotny, Szymura, Motyka, Kozłowski, Szczechowiak (78. Janicki Ż), Darul, Głos (65. Łepkowski)