Sport.pl

Rozmowa z Piotrem Piątkowskim, trenerem koszykarzy ŁKS

Nie mamy jeszcze zespołu na pierwsza ligę - uważa Piotr Piątkowski, trener koszykarzy ŁKS
Jerzy Walczyk: Dlaczego nie sprostaliście Kotwicy Kołobrzeg?

Piotr Piątkowski: Nie byliśmy faworytem tego spotkania, dlatego takiego rozstrzygnięcia należało się spodziewać. Uważam, że porażka była zbyt wysoka.

Jak ocenia Panu grę zespołu?

- Szczególnie w pierwszej połowie chłopcy się przestraszyli rywala. Dopiero rozmowa w przerwie spowodował, że uwierzyli w swoje możliwości. Na razie moich zawodników nie stać na rozegranie supermeczu.

Gdzie są największe braki?

- Brakuje przede wszystkim klasycznego centra oraz rzucającego obrońcy. W Kołobrzegu zostaliśmy wypchnięci spod kosza. Nasz kadra nie jest kompletna. Nie został jeszcze potwierdzony Jakub Danyuma, który być może wystąpi w meczu z KKS Poznań. Negatywnie należy ocenić też występ Bartka Szczepaniaka, który w sparingach zdobywał po 20 punktów. W Kołobrzegu na 15 rzutów nie trafił żadnego.

Jest Pan trenerem od dwóch miesięcy. Jak ocenia Pan ten okres?- Za mało czasu upłynęło, żeby pokusić się o oceny. W ciągu tak krótkiego okresu trudno zbudować silny zespół. Należy pamiętać, że w stosunku do innych klubów mamy mały budżet. Na przykład Kotwica ma ponad milion złotych. Nasz jest kilka razy mniejszy.

Dlatego nie chcą przychodzić doświadczeni zawodnicy?

- Średniej klasy koszykarz występujący w ekstraklasie zarabia ponad 6 tys. zł. U nas średnia pensja jest o połowę mniejsza.

Teraz podejmujecie z KKS Poznań.

- Myślę, że nie należy się załamywać pierwszym niepowodzeniem. Każda porażka jest krokiem do tyłu, ale mimo wszystko mamy pewne powody do optymizmu. Wygranie trzeciej kwarty z Kotwicą różnicą 11 punktów przekonuje mnie, że nie popełniliśmy błędu w przygotowaniach. Ale jednocześnie uświadomiło, że nie mamy zespołu na pierwsza ligę.