Sport.pl

Pierwsza kolejka spotkań w IV lidze piłkarskiej

Inauguracja czwartoligowych rozgrywek odbyła się na stadionie przy ul. Bandurskiego, w szczecińskim klubie dawnej Stali Stocznia, który nie poradził sobie w czasach przemian gospodarczych, ale teraz odradza się z popiołów

Sobotnia inauguracja ściągnęła blisko 300 kibiców. Na trybunach było wiele gwiazd z przeszłości i piłkarzy, którzy zaczynali karierę w Stali, ale nie poszli śladem Pawła Drumlaka - najsłynniejszego wychowanka klubu.

Większość kibiców obserwowała mecz na stojąco, ławki stadionu pamiętają bowiem lata 70. i siedzenie na nich grozi co najmniej siniakami na pupach. Cały obiekt jest zresztą w paskudnym stanie. Za jedną z bramek wciąż stoi blaszana scena, która gościła wiele gwiazd estrady, w tym piąte wcielenie Boney M. A tuż obok słup od zegara. Sam zegar ktoś zabrał i pozostawił jedynie napisy "Stal Szczecin" i "Goście". Na remont stadionu oczywiście brakuje pieniędzy.

Bez ikry

Inauguracyjny mecz z Sokołem Pyrzyce był nudnym widowiskiem. Może piłkarzy uśpiła muzyka podczas rozgrzewki. Spiker zamiast czegoś skocznego puścił Radio Plus, preferujące łagodne przeboje. I tak też grały obie jedenastki.

Szkoleniowcy - Tomasz Jechna i Jerzy Wandelt - próbowali mobilizować swoich zawodników, ale ci jakby się uparli, że mecz ma się skończyć bezbramkowym remisem.

Z marazmu wyłamywał się jedynie 17-letni Tomasz Kubicki ze Stali. Szarpał w drugiej połowie aż miło. - Taki był nasz pomysł, by Tomek wszedł na zmęczonych rywali - tłumaczy kierownik i masażysta drużyny Stanisław Mazuro.

Kubicki może być piłkarzem dużego formatu, pod warunkiem, że woda sodowa nie uderzy mu do głowy. - Pochodzę z Krąpiela spod Stargardu i dopiero od trzech lat gram w Stali. Na razie się uczę - mówił.

W pojedynkę jednak nic nie zdziałał i skończyło się remisem. - Chcemy powalczyć w tym sezonie o środek tabeli - mówi Kubicki o celach zespołu.

A może od razu powalczyć o III ligę? - pytam.

- Do tego potrzebne były by pieniądze i ekstraforma w każdym meczu - odpowiada. - Pierwsza piątka rozgrywek byłaby już dużym sukcesem.

- Każdy z nas liczy na coś więcej niż IV liga - dodaje Mazuro. - Wchodzić i bić się tylko o utrzymanie - to trochę za mało. Są od nas lepsi, więc awans nam nie grozi.

Najważniejszym meczem dla Stali w rundzie jesiennej ma być pojedynek derbowy z Arkonią. Który z nich będzie drugim klubem Szczecina? Odpowiedź już 4 września przy ul. Bandurskiego.

Systematyczna praca

Klub z Bandurskiego szczecinianom nadal kojarzy się ze "Stalą Stocznia".

Pod taką nazwą założono go w 1950 r. Po kilku latach został wchłonięty w struktury Gwardii. Separacja rozpoczęła się w 1970 r. Cztery lata później stalowcy po raz pierwszy zagrali w II lidze. Później szczecinianie byli zespołem za słabym na II ligę, a za silnym na III.

Po sześciu wiosennych kolejkach w 1990 r., z powodu braku pieniędzy drużynę wycofano z II ligi. Zespół musiał zaczynać od okręgówki i z mozołem piął się do góry. Udało mu się. W połowie lat 90. zainteresował się nim Mirosław Gosieniecki, szef firmy telekomunikacyjnej Telgom. Klub zmienił nazwę na Stal Telgom i rozpoczęła się hossa. W czerwcu 1998 r. szczecinianie (prowadzeni przez Bogusława Baniaka) pokonali w barażu o II ligę Gwardię Warszawa (2:1 i 2:2). W drugoligowych rozgrywkach zespół grał już jako Odra i w debiucie przegrał z Rakowem Częstochowa 0:1. Drużynę prowadził wtedy Jan Jucha.

Gosieniecki po roku sponsoringu w II lidze zdecydował się wycofać. Klub popadł w tarapaty. Próbą ratunku była fuzja z Pomeranią Police, ale nic z niej nie wyszło i tak po raz drugi trzeba było rozpoczynać od zera. Od sezonu 2000-2001 wrócono do historycznej nazwy Stal Stocznia. Przed dwoma laty usunięto jednak z nazwy słowo "Stocznia" i drużyna gra już jako Stal.

Największą gwiazdą klubu i drużyny jest Stanisław Mazuro. To jedyna osoba w obecnym zespole, która była w Odrze. Później trafił do Pogoni i spędził tam najtrudniejszy etap w historii pierwszego klubu Szczecina. Przed rokiem wrócił na Bandurskiego. Niewiele brakowało, a po boisku biegałby drugi człowiek Odry. Stoper Piotr Rabe po awansie z V ligi zdecydował się zakończyć karierę zawodniczą i zajął się trenowaniem młodzieży.

Trener Tomasz Jechna też pamięta występy w II lidze, ale te z lat 80. Dziś o szkoleniowcu z pokaźnych rozmiarów brzuchem nikt by nie powiedział, że był kiedyś zawodnikiem. Aż dziw bierze, że prowadzi treningi. Pod jego okiem zespół robił systematyczne postępy i piął się w górę rozgrywek. Obecnie jest beniaminkiem IV ligi. Tym samym stalowcy wrócili na salony piłkarskie.

- Może nie salony, a saloniki - żartuje Stanisław Mazuro, kierownik i masażysta zespołu Stali. - Teraz pozostaje się ograć w nowej dla nas lidze.



Wyniki 1. kolejki:

Energetyk Gryfino - Arkonia Szczecin 1:3, Stal Szczecin - Sokół Pyrzyce 0:0, Dąb Dębno - Astra Ustronie Morskie 2:0, Victoria Przecław - Osadnik Myślibórz 2:0, Leśnik Manowo - Rega Trzebiatów 4:1, Drawa Drawsko - Błękitni Stargard 3:2, Ina Goleniów - Pogoń Barlinek 1:1, Wybrzeże Rewal - Darzbór Szczecinek 1:2.