Sport.pl

II runda eliminacji do Ligi Mistrzów: Wisła Kraków - WIT Tbilisi 3:0 (2:0)

Od czasu do czasu w sportowym życiu piłkarzy trafiają się mecze zupełnie o nic. Tak było właśnie w środę: Gruzini marzyli, by przegrać mniej niż za pierwszym razem (2:8), a wiślacy, by w zdrowiu i spokoju dotrwać do ostatniego gwizdka. Po półtoragodzinnym seansie nudy Wisła dopełniła formalności i teraz czeka ją prawdziwy bój o Ligę Mistrzów - w III rundzie eliminacji czeka na nią Real Madryt.
W wyjściowym składzie na wczorajszy mecz z podstawowej jedenastki znalazło się trzech graczy (Głowacki, Szymkowiak, Gorawski), na ławce rezerwowych usiadło kilku następnych (Żurawski, Frankowski, Kłos, Mijailović i Majdan), a jeszcze inni w "cywilnych" ubrankach mogli zasiąść na trybunach i szczęśliwie się wyluzować (Cantoro, Baszczyński, Zieńczuk).

Kibice liczyli, że w tej sytuacji poszarpią trochę zmiennicy, którym trener Henryk Kasperczak dał szansę gry od początku. Nic bardziej mylnego. Drużynie gra się nie kleiła, a rezerwowi uspokoili kolegów, że na razie wcale nie dybią na ich pozycje. Marcin Kuźba wprawdzie strzelił pierwszego gola (przytomnym strzałem z woleja wykorzystał dośrodkowanie Martinsa Ekwueme), ale poza tym patałaszył inne sytuacje, jakby miał bardzo długą przerwę w grze. Do Tomasza Frankowskiego brakuje mu dziś ho, ho i jeszcze trochę. Drugiego gola zdobył Temple Omeonu, ale jego też nie muszą się obawiać koledzy z ataku. Ledwie, ledwie sobie radził (albo i nie) ze słabiutkimi obrońcami gruzińskimi. W polskiej lidze, a nie daj Boże przeciw Realowi, byłby zawodnikiem skazanym na klęskę.

Mariusz Kukiełka (środkowa pomoc) przykuwał uwagę mocną jasną farbą na włosach, ale gdy przyszło do rozegrania piłki, poza konwencjonalnym, łatwym do przeczytania podaniem nikogo niczym już nie zaskoczył. Maciej Mysiak był tak stremowany występem, że trafiały mu się najprostsze w świecie błędy przy przyjęciu piłki. Co oznacza, że Marcin Baszczyński długo jeszcze pozostanie królem wiślackiej prawej obrony. Niczym nie wyróżnił się Martins Ekwueme. Jacek Kowalczyk w konkurencji z Tomaszem Kłosem... musi jeszcze sporo popracować. Nieźle natomiast wypadł grający tym razem z opaską kapitańską Maciej Stolarczyk.

Jednym słowem przegląd wiślackich rezerw niczym nikogo nie zaskoczył - teoretycznie Wisła ma dwóch równorzędnych graczy na każdą pozycję, ale kiedy przychodzi co do czego, to jedni są jednak nieco bardziej równorzędni od drugich.

Oczywiście, możliwa jest też inna ocena półtoragodzinnej porcji nudy, jaką dostali wczoraj kibice. Mówiło się, ale to już z przymrużeniem oka, że wiślacy grali tak dla zmyły, bo na widowni siedzieli wysłannicy Realu Madryt i hiszpańscy dziennikarze. To dobry greps - grali słabo dla zmyły, za to już w najbliższą sobotę w grze o ligowe punkty przeciw Polonii Warszawa znów pokażą świetną piłkę. A prawdziwy popis dadzą w przyszłą środę między godziną 20.45 a 22.30. A propos - kiedy spiker przypomniał, że od dziś będą sprzedawane bilety na mecz z Realem i podał raz jeszcze ceny (250 i 300 zł dla posiadaczy karnetów, o 100 zł więcej dla pozostałych) z sektora C, zajmowanego przez wiślacką młodzież, rozległa się potężna porcja gwizdów. No cóż, dla nich to cena bardzo wygórowana i zapewne wielu może nie będzie stać na taki wydatek.

Wisła3(2)
WIT0
Strzelcy bramek

Wisła: Kuźba (23., po podaniu Ekwueme), Omeonu (36., głową, po podaniu Gorawskiego), Gorawski (63.)

Wisła: Piekutowski - Mysiak, Kowalczyk, Głowacki, Stolarczyk - Ekwueme, Kukiełka, Szymkowiak (57. Kwiek), Gorawski Ż (71. Fehner) - Omeonu, Kuźba.

WIT: Bediaszwili - Kobiaszwili, Intskirweli, Kwaczadze, Imedaszwili Ż (66. Kupreiszwili) - Datunaiszwili, Nozadze (63. Ebanoidze), Gochaszwili, Digmelaszwili Ż, Gwelesiani (77. Maliczawa) - Sachokia.

Sędziował Novo Panic (Bośnia i Hercegowina). Widzów 7000.

Zdaniem trenerów

Henryk Kasperczak (Wisła): Wynik pierwszego meczu 8:2 pozwolił mi wprowadzić wszystkich zawodników, ponieważ czeka nas teraz granie co trzy dni. Chciałem zobaczyć, jak inni zaprezentują się w spotkaniu międzynarodowym. Przyznaję, baliśmy się trochę o motywację do gry. Kiedy Kalu Uche będzie zdrowy? Myślę, że już na sobotni mecz z Polonią Warszawa. Jeśli zaś idzie o "głupią żółtą kartkę" Gorawskiego, to cóż - musi się trochę opanować.

Przed meczem z Realem nie przewiduję specjalnych przygotowań, a zmieniać też nic nie zamierzam, bo po co? Z Polonią Warszawa zagrają już ci, którzy dziś odpoczywali.

Wladimir Knachidze (WIT): Gratuluję Wiśle awansu. Wiele od niej dziś się nauczyliśmy.

not. wak

Powiedzieli po meczu

Aleksander Kwiek (pomocnik Wisła): Przeciwnik nie postawił wygórowanych wymagań. Szkoda, że wygraliśmy tylko 3:0, bo mogliśmy strzelić więcej goli. Trochę mi jeszcze brakuje zgrania z chłopakami, ale jest już coraz lepiej.

Mirosław Szymkowiak (pomocnik Wisły): Wiemy, że ten sezon będzie bardzo ciężki. Teraz czekamy, co będzie z Ligą Mistrzów. Jak nie LM, to Puchar UEFA i rozgrywki Pucharu Polski. Takie mecze jak z WIT pozwalają na ogranie zawodników. Dzięki wysokiej wygranej w pierwszym meczu trener mógł dać pograć innym piłkarzom.

Arkadiusz Głowacki (obrońca Wisły): Pierwszy mecz ustalił wszystko, dziś była tylko formalność. Wynik powinien satysfakcjonować. Trochę się zdziwiłem, że mecz kończyłem na prawej obronie, ale cóż taka praca. Gra się tam, gdzie trener każe. Cieszę się, że mogłem trochę pobiegać do przodu. Zmiennicy moim zdanie są zdolni i perspektywiczni. Pierwszy raz graliśmy w takim ustawieniu i może czasem brakowało zgrania, ale to można poprawić.

Maciej Mysiak (obrońca Wisły): O tym, że zagram, dowiedziałem się w dniu meczu. Byłem zdziwiony i miałem tremę.

Sebastian Fechner (pomocnik Wisły): Wiem, że muszę dużo pracować, bo dużo brakuje mi do kolegów z pierwszego składu. Myślę, że z czasem ta różnica będzie zanikać.

Not. MR