Sport.pl

Trener koszykarzy Śląska: brakuje graczy

- Wszystko rozbija się o pieniądze i dopóki klub nie będzie miał prawdziwego budżetu, niewiele można zrobić, bo nie wiadomo nawet, jakiej klasy koszykarzy szukać - mówi nowy trener Śląska Wrocław Tomo Mahorić
Andrzej Jaworski: Śląsk nie ma budżetu, brakuje przynajmniej czterech podstawowych zawodników, a już za kilka dni początek przygotowań do sezonu. Nie jest Pan zaniepokojony całą sytuacją?

Tomo Mahorić: Oczywiście, że jestem. Przedstawiłem klubowi wiele nazwisk zawodników, z którymi miały zostać podjęte negocjacje, a nie udało się podpisać kontraktu z żadnym z nich. W tym momencie chciałem mieć już gotowy zespół, a wciąż brakuje nam podstawowych graczy. I nie wiem już, co mam robić. Wielu zawodników, których chciałem mieć, podpisało już kontrakty w innych klubach. Proponowałem kilku do Śląska, a nikogo z nich u nas nie ma.

Wymieni Pan nazwiska zawodników, którzy Śląskowi uciekli?

- Nie chcę mówić o nazwiskach, wszyscy oni podpisali jednak umowy z klubami o wielkich nazwach. A z nami nikt i za bardzo nie wiem, dlaczego. Coś musi iść źle w negocjacjach. Wciąż potrzebujemy rozgrywającego, rzucającego obrońcy, silnego skrzydłowego oraz środkowego, a także zmiennika dla "dwójki". Czyli brakuje nam pięciu koszykarzy, i to najważniejszych.

Są jeszcze na rynku jacyś koszykarze, których by Pan chciał?

- Wciąż takich szukam, nie jest tak, że nic nie robię, tyle że z tego mojego szukania nie ma efektów. Ciągle albo zawodnicy okazują się za drodzy, albo nie są gotowi, aby grać we Wrocławiu. I podpisują kontrakty gdzieś indziej.

I co zamierza Pan zrobić?

- Cały czas pracuję, oglądam kasety, bez przerwy rozmawiam z agentami o zawodnikach, którzy byliby dla nas dostępni. Ale z każdym dniem problem jest coraz większy, bo też nie wiem, o jakich zawodnikach, w jakim przedziale finansowym mam rozmawiać. Nie wiem bowiem, jakim dysponujemy budżetem, nie wiem, jak wyglądają negocjacje ze sponsorem. I dopóki nie będziemy znali budżetu, niewiele można zrobić. A czasu pozostaje coraz mniej. Tylko wszelkie pytania o budżet i sponsorów to już nie do mnie.

Pojawiły się informacje, że w międzyczasie otrzymał Pan oferty z innych klubów.

- Nie, nic takiego nie miało miejsca, chyba że mówimy o tym, co było przed jakimiś dwoma miesiącami. Teraz to niemożliwe, jak mógłbym odejść, skoro mam kontrakt ze Śląskiem? To niemożliwe.

Czyli na pewno pojawi się Pan we Wrocławiu, gdy rozpoczną się przygotowania do sezonu?

- Tak, przyjeżdżam i będziemy mieli pierwsze spotkanie, zaczniemy treningi. Przed tym chciałbym jednak jeszcze znaleźć i zakontraktować jakichś koszykarzy. Bo sytuacja naprawdę nie jest dobra, wciąż brakuje nam podstawowych, najważniejszych zawodników, a tych, którzy są dostępni, ciągle ubywa. Naprawdę ciężko pracuję, aby ich znaleźć, tylko że nic z tego nie wynika. Przedstawiłem długą listę koszykarzy na każdą pozycję, ale z żadnym negocjacje nie zakończyły się sukcesem. Wszystko rozbija się o pieniądze i dopóki klub nie będzie miał prawdziwego budżetu, niewiele można zrobić, bo nie wiadomo nawet, jakiej klasy koszykarzy szukać. Mam nadzieję, że ta sprawa wyjaśni się jak najszybciej, bo na ten moment jest już bardzo, bardzo późno.