Pyskaty: Romaniuk dzwonił do Solnicy

Artur Brzozowski: Czy to prawda, że przed meczem Tłoków Gorzyce z Polarem Wrocław zadzwonił do Pana zawodnik wrocławskiej drużyny Jacek Sorbian z propozycją, że jest gotów za pieniądze załatwić Tłokom zwycięstwo w tym meczu?

Krzysztof Pyskaty: Nic na ten temat nie wiem.

A w ogóle dzwonił do Pana przed tym meczem Sorbian?

- Znamy się z czasów wspólnej gry w ŁKS-ie Łódź i rozmawiam z nim czasem, ale o tej sprawie nie było mowy.

Udało nam się jednak ustalić z kilku źródeł, że taki telefon z propozycją od Sorbiana jednak był.

- Nie, na pewno o tym nie rozmawialiśmy. Zresztą przegraliśmy ten mecz, więc chyba jasne, że z naszej strony nie było nic nieczystego.

I nie było żadnej propozycji?

- Była, ale od innego zawodnika.

Z naszych informacji wynika, że Sorbian najpierw zadzwonił do Pana i przedstawił propozycję, a Pan podzielił się nią z Dariuszem Solnicą. On z kolei zadzwonił do innego zawodnika Polaru, Tomasza Romaniuka, by dowiedzieć się o co chodzi.

- Nie. Wiem, że to Romaniuk dzwonił do Solnicy. Sam zadzwonił do Solnicy.

Ale z propozycją, żeby Polar przegrał z Tłokami?

- Tak.

I jaka była reakcja Solnicy i zawodników Tłoków.

- Zastanowiliśmy się i odmówiliśmy. Po prostu.

A jak Sorbian do pana zadzwonił, to nie było o tym mowy?

- Nie. Rozmawialiśmy o meczu, ale nie o sprzedawaniu meczu. Wiem, że Romaniuk na sto procent zadzwonił do Solnicy, ale jeszcze raz powtarzam, dla nas tematu nie było.

Jak pojawiły się informacje o aferze korupcyjnej w Polarze, spodziewaliście się, że sprawa będzie dotyczyć meczu z wami?

- Nie, bo myśmy nie podjęli tematu. Jak padła propozycja Romaniuka, to chyba na drugi dzień, ale dokładnie nie pamiętam, bo to Darek Solnica z nim rozmawiał, z naszej strony padła odpowiedź odmowna. Nawet nie braliśmy tego pod uwagę. Może ktoś chce siebie oczyścić i mówi, że Tłoki dzwoniły do Polaru, żeby załatwić mecz. A nic takiego naprawdę nie było. Myśmy przegrali to spotkanie. Gdybyśmy wygrali, można by było coś drążyć, ale choć Romaniuk dzwonił, to nie było tematu.

To nie dziwne dla Pana, że choć Polar broni się przed spadkiem, to jego piłkarz dzwoni do Solnicy i proponuje odpuszczenie meczu?

- Trochę to dziwne.

Doszliście do wniosku, że jesteście lepsi od Polaru piłkarsko, więc i tak sobie poradzicie, czy po prostu nie mieliście pieniędzy na kupno tego meczu?

- Nie. Jesteśmy lepsi piłkarsko. Oglądaliśmy na kasetach mecze Polaru i, jak mówię, tematu sprzedaży meczu nie było. Zastanawiające dla nas było to, że gościu dzwoni i proponuje.

Była mowa o sumie?

- Tego nie wiem, to już był temat Solnicy z Romaniukiem.