- Koledzy śmieją się ze mnie, że chyba dosypuję coś Marcinowi, żeby nie mógł sędziować. A żeby było jeszcze śmieszniej, to poza nim na meczu był ten sam obserwator z
Bydgoszczy i grała ta sama drużyna -
Zagłębie Lubin. Sytuacja jak w "Dniu świstaka", normalne deja vu - śmieje się sędzia pochodzący z Kluczborka. Na co dzień nasz arbiter prowadzi spotkania I ligi i Młodej Ekstraklasy oraz Pucharu Polski, w najwyższej klasie rozgrywkowej ma okazję wystąpić tylko wtedy, jeśli jest asystentem technicznym sędziego Borskiego z Warszawy.
Niemalże dokładnie rok temu - 2 maja 2010 - w 27. minucie spotkania Polonii Bytom z Zagłębiem Lubin (2:1) prowadzący zawody Borski doznaje kontuzji, a Garbowski debiutuje w najwyższej klasie rozgrywkowej. W minioną sobotę sytuacja powtarza się w 17. minucie pojedynku Zagłębia z Lechem
Poznań (1:0). - W tym pierwszym spotkaniu było to dla mnie zupełne zaskoczenie i muszę przyznać, że trochę się denerwowałem. Teraz już przed meczem brałem pod uwagę, że tak może się stać. Marcin podczas rozgrzewki narzekał na ścięgno Achillesa, mówił, że go "ciągnie", że spróbuje poprowadzić spotkanie, ale żebym był na wszelki wypadek gotowy - opowiada Garbowski. Co ciekawe, największym problemem naszego sędziego była nie trema przed nieplanowanym występem, ale obawa o kondycję fizyczną. - Mentalnie mogłem się przygotować i odpowiednio skoncentrować, gorzej było pod względem motorycznym. W ekstraklasie czy I lidze ten element jest bardzo ważny, bo przecież tempo gry jest duże. Piłkarz, jak wchodzi na boisko, może się przynajmniej przez chwilę rozgrzać, a ja wchodziłem zupełnie z marszu, bez żadnego przygotowania. Przyznam, że przez pierwszą połowę musiałem się trochę dogrzewać, w drugiej nie było już żadnych kłopotów - śmieje się. - To był mój drugi mecz w ekstraklasie, zawsze to jakieś ciekawe doświadczenie. Oby tak na stałe sędziować spotkania w ekstraklasie. Jak będzie - zobaczymy - rozmarzył się.
Co ciekawe, Garbowski jest jedynym sędzią piłkarskim wśród obecnych parlamentarzystów, a być może jest nawet pierwszym posłem arbitrem w historii. - Przyznam szczerze, że nigdy o takim przypadku nie słyszałem - kończy.