Sport.pl

Prezes hokeistów Jastrzębia: ci bardziej rozumni w środowisku nas szanują

Rozmawiał Marcin Fejkiel
2011-03-18 , aktualizacja: 18.03.2011 22:29
A A A Drukuj
Jastrzębscy hokeiści w marcowym meczu z Unią Oświęcim Fot. Dominik Gajda / Agencja Gazeta Jastrzębscy hokeiści w marcowym meczu z Unią Oświęcim
- My nie chcemy robić takich numerów jak np. w Sosnowcu, że podpisujemy wirtualne kontrakty, a po dwóch miesiącach nie płacimy - mówi Kazimierz Szynal, prezes JKH GKS Jastrzębie, czwartego zespołu hokejowej ekstraligi
Marcin Fejkiel: Czego zabrakło do medalu?

Kazimierz Szynal, prezes JKH GKS Jastrzębie: - Nie zdobyliśmy go, bo byliśmy od Unii Oświęcim słabsi. Może nie we wszystkich meczach, ale na pewno w tym ostatnim. A na to miały wpływ różne czynniki. Przede wszystkim zmęczenie zawodników, bo mieliśmy krótką ławkę. Na dłuższą nie pozwoliły finanse. Może gdybyśmy mieli więcej szczęścia i mocniejszą czwartą piątkę, byłoby inaczej.

Jesteście w stanie na dłużej zadomowić się w czołówce?

- Celujemy w medal, ale będzie ciężko. Liczba drużyn, które będą miały apetyty na miejsce w czwórce na pewno się nie zmniejszy, a wręcz odwrotnie. Wiele będzie zależeć od budżetu. W tym sezonie plasowaliśmy się pod tym względem na piątym, szóstym miejscu, czyli sportowo zrobiliśmy coś ponad. Mam nadzieję, że nasz główny sponsor Jastrzębska Spółka Węglowa dalej będzie stawiała na hokej, a miasto również pomoże zbudować nam solidną drużynę, która zagra w przyszłym roku o złoto.

Już uchodzicie za jeden z najlepiej poukładanych w lidze klubów.

- Nasz klub organizacyjnie funkcjonuje na bardzo przyzwoitym poziomie. Staramy się wykorzystać każdą złotówkę jak najlepiej. My nie chcemy robić takich numerów jak np. w Sosnowcu, że podpisujemy wirtualne kontrakty, a po dwóch miesiącach nie płacimy. Może nie wszyscy, ale ci bardziej rozumni w środowisku nas za to szanują.

Kierunek czeski bardzo wam posłużył.

- Dziś nie ma granic, zezwoleń na pracę, a formalności załatwia się bardzo szybko. Są możliwości pozyskania wartościowych graczy z Czech za kwoty, które nie odbiegają od żądań polskich zawodników. Nie jest tak, że Richard Kral zarabia Bóg wie ile, i stworzył komin płacowy.

Wierzył Pan, że ten 40-letni hokeista może dać tyle zespołowi?

- To człowiek, który oprócz tego, że wygrał klasyfikację kanadyjską naszej ligi i nastrzelał sporo bramek, jest dobrym duchem w szatni. Po wygranym meczu nie wywyższa się, a po porażce bierze nam siebie odpowiedzialność.

Opinia o trenerze Jirzim Reznarze?

- Jesteśmy z niego zadowoleni. Potrafił scalić drużynę, trzymać dyscyplinę. Nie wprowadził podziałów między Czechami a Polakami, a w ubiegłym sezonie mieliśmy z tym problem.

Można stworzyć modę na hokej w Jastrzębiu?

- Play off był tego najlepszym przykładem. Nie wchodzimy sobie w drogę z klubem siatkarskim i piłkarskim. Kontakty między nami nie są może przyjacielskie, ale na pewno koleżeńskie. Potrzeba czasu, żeby podziały całkowicie zniknęły. Ale jesteśmy na dobrej drodze.

Jak przebiegają rozmowy kontraktowe?

- Zmiany w drużynie są nieuniknione. Naszym celem jest zatrzymanie najbardziej wartościowych graczy, ale musimy patrzeć na finanse. Zostają: trener Reznar, Kral, Lipina, Kulas. W kierunku do graczy, którzy zostali powołani ostatnio do kadry narodowej, wysłaliśmy sygnał, że jesteśmy nimi zainteresowani. O odejściach niezręcznie jest mi mówić. Sporo do powiedzenia będzie miał trener.

Podziel się