Sport.pl

Obrońca Ruchu nie jest ulubieńcem fanów. "Dlaczego ja?"

Wojciech Todur
2011-03-07 , aktualizacja: 08.03.2011 10:52
A A A Drukuj
Maor Melikson (w meczu z Ruchem) to najlpeszy obecnie izraelski piłkarz grający w Polsce Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta Maor Melikson (w meczu z Ruchem) to najlpeszy obecnie izraelski piłkarz grający w Polsce
Marek Szyndrowski na długo zapamięta powrót do Chorzowa po przegranym meczu w Krakowie. Z transparentu wywieszonego na stadionowym płocie dowiedział się, że jego miejsce jest w rezerwach.
Marek Szyndrowski kontra Andraz Kirm
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Marek Szyndrowski kontra Andraz Kirm
Szyndrowski, 31-letni obrońca pochodzący ze Świętochłowic, założył niebieską koszulkę po siedmiu latach przerwy. - Nigdy nie miałem zatargów z naszymi fanami - podkreśla piłkarz, który rozstał się z Ruchem latem 2004 roku po zwycięskich barażach ze Stalą Rzeszów o utrzymanie w I lidze.

- Wspólnie z klubem uznaliśmy, że to dobry moment na zmiany. Nie pamiętam, żeby ktoś miał do mnie pretensje o to, że przechodzę do Korony Kielce - przypomina.

Po piątkowym spotkaniu drużyna wróciła na stadion autokarem. Porażka 1:3 w Krakowie tak poirytowała chorzowskich fanów, że postanowili dać piłkarzom do myślenia. Na płocie okalającym boisko treningowe zawisł długi na kilkanaście metrów transparent "Pamiętajcie wkrótce derby, a Szyndrowski do... rezerwy!!!".

Piłkarz początkowo nie zauważył swojego nazwiska. - Podszedł do mnie drugi trener i zapytał, czy kiedyś miałem z naszymi kibicami na pieńku. Potem wyjaśnił, o co chodzi. To co się stało, jest dla mnie niezrozumiałe i przykre. Staram się o tym nie myśleć, ale to nie takie proste. Skąd taki pomysł? Dlaczego ja? - zastanawia się Szyndrowski, który jest wychowankiem chorzowskiego klubu.

W meczu z Wisłą doświadczony obrońca nie wyróżniał się na tle pozostałych kolegów. Rażące błędy popełniał raczej Grzegorz Bronowicki. Po odejściu po rundzie jesiennej reprezentanta Polski Macieja Sadloka do Polonii Warszawa zgrania i zrozumienia brakuje całej defensywie.

- Fakt, dostajemy głupie bramki. W Krakowie Wojtek Grzyb doprowadził do remisu, a potem nie minęła minuta i znowu byliśmy do tyłu. Za szybko. Gdyby wynik 1:1 utrzymał się chociaż dziesięć minut, to nasze szanse na punkty stałyby się bardziej realne. Przed nami teraz dwa niezwykle ważne spotkania na własnym stadionie: z GKS-em Bełchatów i przede wszystkim z Górnikiem Zabrze. Myślę, że każdy kolejny mecz będzie dla nas lepszy, a kibice będę oglądać piłkę tylko w siatce rywala - kończy piłkarz.

Czym sobie zasłużył Szyndrowski? - Komentarz Wojciecha Todura

Kibice mają prawo oceniać, krytykować piłkarzy. W końcu ci biorą pieniądze, żeby godnie reprezentować ich klub. Marek Szyndrowski znalazł się jednak na cenzurowanych, zanim jeszcze kopnął piłkę. Jesienią - zaraz po podpisaniu kontraktu - nie brakowało osób, które pytały, po co on nam? Podczas przedsezonowej prezentacji też odniosłem wrażenie, że Szyndrowski został przywitany chłodniej niż koledzy.

Może jest coś o czym nie wiem. Na razie oceniam Szyndrowskiego piłkarza i nie rozumiem, czym zasłużył sobie na to, że to akurat jego nazwisko trafiło na transparent. Z Wisłą zawiódł, ale kto z chorzowian nie zawiódł w Krakowie? Z Lechią Gdańsk - na inaugurację wiosny - był najlepszym z debiutantów, a mało kto wie, że po grypie żołądkowej ledwo stał na nogach i zmagał się z gorączką.



Podziel się