Janowianie mieli się zmierzyć z liderem z Krakowa o godz. 18. Działacze Naprzodu pertraktowali w poniedziałek z Cracovią, która zgodziła się ostatecznie na przełożenie meczu na 11 stycznia. - Od świąt praktycznie nie trenujemy. Spotkaliśmy się raz w okrojonym składzie, ale to bardziej była zabawa. Zawodnicy czekają na jakieś informacje od zarządu - mówi trener Krzysztof Kulawik.
Dobre wiadomości, szczególnie te dotyczące przelania na konta zawodników zaległych wypłat, jednak nie nadchodzą.
- Ciągle walczymy, ale faktem jest, że nie mamy pieniędzy na wypłaty ani organizację meczów. Na pomoc możemy liczyć już tylko ze strony urzędu miasta - martwi się Janusz Grycner, prezes klubu.
Szef Naprzodu spotkał się w poniedziałek z naczelnikiem wydziału sportu i turystyki Sławomirem Witkiem.
- Wiemy, że w Naprzodzie brakuje pieniędzy na bieżące potrzeby. W ubiegłym roku wsparliśmy klub ponad 500 tys. zł. W tym roku Naprzód też może liczyć na pomoc, ale trzeba poczekać na rozstrzygnięcie ogłoszonych przez urząd konkursów - mówi Witek.
W UM nie złożono dotąd wniosku o ustanowienie dla klubu kuratora. - Nawet jak cały zarząd poda się do dymisji, to na ustanowienie kuratora trzeba będzie poczekać kilka tygodni, a my potrzebujemy pieniędzy na już! - podkreśla Grycner.
Prezes Naprzodu przyznaje, że i tak liczy się z możliwością utraty punktów walkowerem za mecz z Cracovią. Naprzód został już w tym sezonie ukarany w taki sposób za spotkanie ze Stoczniowcem Gdańsk. Katowiczanie nie pojechali do Gdańska, bo uznali, że tego dnia ważniejszy jest udział w... wyborach. - Za niestawienie się po raz drugi na mecz PLH związek może nałożyć na klub karę w wysokości do 12 tys. zł. Jeśli taka sytuacja ma miejsce po raz trzeci, to kara wynosi do 15 tys. zł i wiąże się z wycofaniem drużyny z rozgrywek! - wyjaśnia Patryk Rokicki, rzecznik PZHL-u.
Jeśli działaczom Naprzodu nie uda się więc przenieść najbliższych spotkań lub szybko znaleźć pieniędzy, to wkrótce klub pożegna się z ekstraligą.
Co stanie się z Naprzodem, jeśli zrealizuje się ten czarny scenariusz? - Wtedy klub trzeba będzie budować od podstaw w pierwszej lidze. Muszą się już za to wziąć nowi ludzie - mówi Grycner.
Przypomnijmy, że Naprzód występował w najwyższej lidze hokejowej nieprzerwanie od 1962 do 1998 roku. W tym okresie pięć razy sięgnął po wicemistrzostwo kraju.
W związku z problemami finansowymi kopalni Wieczorek, która utrzymywała Naprzód, w 1998 roku klub przestał istnieć. Sześć lat później został reaktywowany i długo uchodził za jeden z najlepiej zorganizowanych w kraju.
W finansowy dołek wpadł ponad rok temu i już wtedy rozważano wycofanie zespołu z ligi. Ostatecznie do tego nie doszło, ale od tego czasu Naprzód nie odzyskał płynności finansowej. Przyczyny kryzysu to przeinwestowanie w kontrakty zawodników oraz mniejsze wpływy od sponsorów. Dodajmy, że z końcem poprzedniego roku wygasła też umowa z dotychczasowym sponsorem strategicznym klubu Akuną.