Sport.pl

Kurator przejmie władzę w Naprzodzie Janów?

ksb
2010-12-23 , aktualizacja: 23.12.2010 19:02
A A A Drukuj
Michał Elżbieciak w bramce Naprzodu Fot. GRZEGORZ CELEJEWSKI / AG Michał Elżbieciak w bramce Naprzodu
Fatalną sytuację finansową katowickiego klubu ma uzdrowić powołanie spółki akcyjnej, która przejmie zarządzanie drużyną. Na jej powstanie trzeba jednak poczekać kilka miesięcy, a do tego czasu Naprzodem najpewniej pokieruje kurator.
Naprzód ma przejść podobną drogę jak na początku tego roku inny klub z Katowic - GKS. Przypomnijmy, że kuratora dla klubu powołuje sąd na wniosek prezydenta miasta. - Musimy jakoś dograć ten sezon. Wejście kuratora to sposób na znalezienie nowych źródeł finansowania - mówi Janusz Grycner, prezes Naprzodu. Władze klubu ustalają jeszcze, czy w związku z planowanymi zmianami do dymisji będzie musiał podać się tylko prezes, czy też cały zarząd.

W nowym sezonie zarządzanie Naprzodem miałaby przejąć spółka akcyjna z udziałem m.in. miasta. - Zainteresowanie taką formą współpracy ze strony firm jest dużo większe niż tylko sponsoringiem - podkreśla Grycner. Dobra wiadomość jest taka, że dalszym wspieraniem klubu zainteresowana jest Akuna. Dotychczasowa umowa ze strategicznym sponsorem Naprzodu wygasa wraz z końcem roku. - Nasza dalsza współpraca jest możliwa. Szefowie firmy są umówieni na spotkanie z prezesem Grycnerem, by omówić jej zasady. Nie wchodzi jednak w grę wejście naszej firmy do nowej spółki - mówi Marcin Maciąg z Akuny.

Na uzdrowienie sytuacji klubu nie chcą czekać wszyscy hokeiści. Z zamiarem odejścia nosi się bramkarz Michał Elżbieciak. Gdyby tak się stało, byłby to prawdziwy kataklizm dla Naprzodu, bo to jedyny doświadczony bramkarz, jaki pozostał w kadrze zespołu. Wcześniej z klubem pożegnał się jego zmiennik Piotr Jakubowski. W ostatnich tygodniach rezerwowym był zaledwie 19-letni Szymon Niemczyk. Można przypuszczać, że dla nastolatka konieczność przymusowych występów w każdym meczu - przy liczbie goli, które traci Naprzód - szybko stałaby się koszmarem.

Dodatkowe emocje wzbudza fakt, że hokeista ma trafić do KTH Krynica. - Nie puszczę go! Byłbym nielogicznym prezesem, gdybym zgodził się na pozostawienie drużyny bez bramkarza i na dodatek jeszcze wzmocnił zespół, który będzie naszym konkurentem w walce o utrzymanie - mówi Grycner. Elżbieciak przekonuje, że Wydział Gier i Dyscypliny PZHL-u już w październiku nadał mu status wolnego gracza. - Później Michał zobowiązał się jednak pisemnie do pozostania u nas i chyba o tym zapomniał - dodaje Grycner.

Podziel się