Sport.pl

Przerwać wreszcie złą passę koszykarzy

Rozmawiał: Jacek Konopacki
26.10.2010 , aktualizacja: 26.10.2010 21:02
A A A Drukuj

Fot. Michal Grocholski / AG

KOSZYKÓWKA. Zespół AZS-u KU Politechnika Opolska czeka dziś kolejny trudny pojedynek ligowy, zagra z jednym z faworytów rozgrywek - Sudetami Jelenia Góra. Drugi z naszych II-ligowców Pogoń Prudnik zagra w Kłodzku z miejscową Nysą.


Mówi trener AZS-u KU PO:

Jacek Konopacki: Sezon zaczęliście doskonale - trzy zwycięstwa i pozycja lidera II ligi. Później przyszły, niestety, trzy porażki z rzędu. Co się stało?

Krzysztof Kubiak: Pierwsze trzy mecze zagraliśmy naprawdę bardzo dobrze, poza tym mieliśmy nieco słabszych rywali. Niestety, po tych trzech zwycięstwach, w czwartym spotkaniu drużyna chyba za bardzo uwierzyła, że jest już tak dobra, że mecz sam się wygra. W pierwszych pojedynkach zagraliśmy zespołowo i to przyniosło efekt, w kolejnych zawodnicy za bardzo chcieli się pokazać, grali zbyt indywidualnie, nie było drużyny.

Wpływ miały, niestety, także nasze kłopoty zdrowotne. Jarek Pawłowski chorował, nie mógł trenować, a na domiar złego zaraził jeszcze innych i w pewnym momencie siedmiu koszykarzy było chorych. Tomkowi Antoniakowi wyskoczył dysk i dopiero w poniedziałek wznowił treningi, wciąż nie wiadomo, czy zagra w środę. Krzysiek Świątkowski od początku sezonu jest kontuzjowany i wcale jeszcze nie grał.

Ponadto rywale byli zdecydowanie lepsi, bo WKK Wrocław czy Stal Ostrów Wlkp. przed sezonem były typowane jako czołówka ligi i teraz to potwierdzają.

Dziś czeka Was kolejny pojedynek z zespołem z czołówki - Sudetami Jelenia Góra.

- Rzeczywiście, to będzie trudny mecz. Zwłaszcza że po trzech porażkach drużyna jest trochę w dołku. Liczę jednak, że wrócimy do tego, co prezentowaliśmy na początku i się przełamiemy. Mam nadzieję, że zagra już Antoniak. Bardzo go brakuje, bo razem z Pawłowskim tworzyli groźny duet pod koszem. Pozostali nasi wysocy zawodnicy nieco zawodzą, przez to brakuje nam zbiórek, a co za tym idzie - gry z kontry. Może teraz zaskoczą nareszcie Adam Cichoń i Tomek Gałan. Ten drugi ma świetne warunki fizyczne [212 cm wzrostu - przyp. red.], ale przed nim jeszcze bardzo dużo pracy, to raczej melodia przyszłości.

Ma Pan do dyspozycji aż 17 koszykarzy. Czy wykrystalizowała się już meczowa dwunastka?

- Widać kilku zawodników, którzy mają praktycznie pewne miejsce w składzie, a pozostali o to walczą. Taka rywalizacja jest bardzo dobra, bo wszyscy wiedzą, że muszą się pokazać. Niestety, z powodów zdrowotnych ostatnio było z tym trochę gorzej, bo trenowało praktycznie tylko 10-12 koszykarzy, więc tej rywalizacji praktycznie nie było. Teraz jest już nieco lepiej, bo trenuje już 15 zawodników.

Nad czym obecnie pracujecie, czego Wam najbardziej brakuje?

- Najbardziej oczywiście doświadczenia, bo zespół jest bardzo młody. Ponadto widać brak zgrania, mieliśmy mało czasu na przygotowania, zaledwie miesiąc, nie da się w tak krótkim czasie stworzyć drużyny, zwłaszcza kiedy jest dziesięciu nowych. Normalnie powinnyśmy się przygotowywać przez dwa, dwa i pół miesiąca. Niestety, nie mieliśmy tyle czasu. Wiele jest do poprawienia w obronie, grze jeden na jeden, w ataku zresztą także są spore braki. Nie ma również stabilizacji, bo ktoś np. zagra jeden bardzo dobry mecz, a w następnym jest znacznie gorzej. W pierwszym spotkaniu świetnie wystąpił Artur Styła, później nie było już tak dobrze, w Prudniku z dobrej strony pokazał się Adam Stefanowicz, zaś z Chorzowem Pawłowski. Bartek Koszela w trzech pierwszych meczach zagrał nieźle, później było już gorzej. Najważniejsze, że każdy zawodnik dostał już swoją szansę na grę i mógł pokazać, co potrafi.

AZS KU Politechnika Opolska - Sudety Jelenia Góra

środa, hala przy ul. Prószkowskiej, godz. 17.30

Brak komentarzy