Sport.pl

Naprzód Janów się sypie. Stracili lidera

Wojciech Todur
2010-09-24 , aktualizacja: 24.09.2010 22:09
A A A Drukuj
Kolejny klub hokejowy zmaga się z biedą. Z powodu problemów finansowych zespół z Janowa opuścił najlepszy zawodnik - Słowak Miroslav Zatko. Obawiano się, że drużyna nie przystąpi do meczu z KH Sanok, ale ostatecznie hokeiści wyjechali na lód.
- Gdybyśmy mieli pełny skład, to my cieszylibyśmy się teraz ze zwycięstwa - smucił się Janusz Imiołczyk, działacz i trener Naprzodu. Strata Zatko jest bardzo dotkliwa. Słowak to czołowy obrońca ekstraligi, który ma ambicje, by grać w polskiej kadrze (już zyskał status zawodnika krajowego). Zatko był liderem Naprzodu. Niezastąpiony w obronie, pomysłowy i skuteczny w ataku. Ten sezon zaczął słabo, ale to pewnie dlatego, że myślami był już w innym zespole. Zatkę kusiło kilka klubów, ale sam zawodnik mówi, że najbliżej mu do Unii Oświęcim.

Naprzód nie chce oddać swojego hokeisty za darmo. Na lodowisku plotkowano wczoraj, że chętny będzie musiał zapłacić około 100 tysięcy złotych. Sam zawodnik liczył, że rozwiąże kontrakt za porozumieniem stron z powodu opóźnienia w wypłatach pensji.

W ślady Zatko szybko poszedł kolejny obrońca - Artur Gwiżdż. - Przyszedł na lodowisko, rzucił sprzętem i powiedział, że już w Naprzodzie nie zagra - opowiada osoba, która zna kulisy "pożegnania" Gwiżdża.

Próbowaliśmy się dowiedzieć co na temat odejścia Zatko i Gwiżdża sądzi Janusz Grycner, ale nie spotkaliśmy prezesa na lodowisku. Pomieszczenie w którym zazwyczaj siedzą działacze, sympatycy i sponsorzy Naprzodu, było puste. Prezes Grycner nie odbierał też naszych telefonów. Czy to koniec pożegnań? W Janowie twierdzą, że inne kluby pytają też o bramkarzy - Michała Elżbieciaka i Piotra Jakubowskiego.

- Gdybym miał powiedzieć, w którą stronę zmierza Naprzód, to obawiam się, że nie miałbym dla kibiców dobrych informacji.

Mimo wszystko nie poddajemy się - zapewnił Imiołczyk.

Jakby problemów było mało, zespół z dzielnicy Katowic trapią także kontuzje. Z powody urazów na lód nie wyjechali Josef Mihalik, Marek Sowiński i Łukasz Elżbieciak.

- Dziury w składzie było widać jak na dłoni szczególnie w trzeciej tercji. Goście forsowali tempo, gonili na cztery piątki, a my w końcówce posłaliśmy w bój już tylko dwie formacje. Zdrowia i sił się nie oszuka. Rywal wykorzystał naszą słabość - mówił Imiołczyk.

Kibice obejrzeli mecz z Sanokiem za darmo. Część fanów przyniosła ze sobą duże kartonowe litery. Przed meczem unieśli je nad głowy i ułożyli z nich napis "ERNEST". To sportowa ksywka Marka Pohla - ulubieńca janowskich fanów - który w piątek skończył 39 lat. Chociaż spiker spotkania żartował, że to dopiero "osiemnastka". - Zachowanie kibiców było bardzo miłe. Szczególnie wtedy, gdy odśpiewali mi "Sto lat". Chcieliśmy im dać trochę radości. Niestety, zabrakło sił, a samą ambicją meczu się nie wygra - rozkładał ręce Pohl.

Naprzód Janów 3 (0, 2, 1)

KH Sanok 4 (0, 3, 1)

Bramki: 0:1 Gruszka (25.), 1:1 Ślusarczyk (33.), 2:1 Jóźwik (35.), 2:2 Mermer (26.), 2:3 Vozdecky (38. - karny), 2:4 Rąpała(55.), 3:4 Jastrzębski (57.)

Naprzód: M.Elżbieciak; Urbańczyk - Kurz, Krokosz - Petrina, Kulik - Działo; Kacir - Pohl - Podsiedlik, Kogut - Jastrzębski - Jóźwik, Sośnierz - Gryc - Ślusarczyk.

KH Sanok: Rączka; Kubat - Ivicic, Rąpała - Suur, Bigos - Gurican; Radwański - Zapała - Vozdecky, Drzewiecki - Dziubiński - Gruszka, Mermer - Milan - Biały, Wilusz - Słowakiewicz - Hućko.

Kary: 10 - 8

Inne wyniki: JKH GKS Jastrzębie - KTH Krynica 15:4 (2:0, 6:3, 7:1), Stoczniowiec Gdańsk - GKS Tychy 1:3 (0:0, 1:1, 0:2), Aksam Unia Oświęcim - Comarch Cracovia Kraków 2:3 po karnych, 2:2 (1:1, 0:1, 1:0, 0:0, karne 0:1), Zagłębie Sosnowiec - Podhale Nowy Targ 4:5 (0:3, 2:1, 2:1).

Prowadzi Cracovia 16 przed Unią Oświęcim 14 i Tychami 13.

Podziel się