Kłopoty finansowe, utarczki z Polskim Związkiem Hokeja na Lodzie, a w konsekwencji zakaz transferowy sprawiły, że Zagłębie zamiast posłać w bój zawodników klasy Robina Bacula, Jarosława Dołęgi czy Martina Voznika, musiało łatać skład młodzieżą.
Na lód wyjechali co prawda zawodnicy w koszulkach z nazwiskami Milana Baranyka czy Pawła Droni - tak naprawdę były to jednak nastolatki, które nie mogą jeszcze grać bez kasków z kratą na twarz. Przed takimi zawodnikami jak Michał Stokłosa czy Sebastian Gorczyca setki treningów, zanim pomogą swojej drużynie wygrać mecz w ekstralidze.
- Na dłuższą metę to nie ma sensu. Byliśmy dobrze przygotowani, mieliśmy pomysł na Sanok i z dnia na dzień wszystko legło w gruzach. Tu nie pomógłby nawet cudotwórca - martwił się trener Wojciech Matczak. Nowi zawodnicy mają zostać potwierdzeni do gry najwcześniej w przyszłym tygodniu. Bez nich zespół z Sosnowca zaraz się rozsypie z powodu zmęczenia i kontuzji. - Już teraz w szatni mam kilku "martwych" - zdobył się na ponury żart Matczak.
Przez ostatnią dekadę mecz z Sanokiem na własnym lodzie równał się zazwyczaj zdobytym trzem punktom. To już jednak przeszłość. W mieście nad Sanem w końcu powstał zespół, który powinien włączyć się do walki o medale. Złośliwy powtarzają, że Sanok to teraz filia Podhala. Z bankrutującego mistrza Polski nad wschodnią granicę przenieśli się trenerzy, solidni obcokrajowcy, utalentowana młodzież i
liderzy na miarę Krzysztofa Zapały.
Mimo to osłabione Zagłębie walczyło dzielnie. - Ciągle widzę w siatce krążek, który dałby nam piątą, kontaktową bramkę - smucił się Łukasz Podsiadło. - Trenowaliśmy w innym składzie, a zagraliśmy w innym - dodał.
- Latem było nas na treningach trzydziestu pięciu, a dziś zostało dziesięciu. Mimo wszystko nastroje są bojowe. Chcieliśmy dać naszym kibicom trochę radości, przecież to inauguracja sezonu. Gdybyśmy grali w pełnym składzie, to Sanok wyjechałby bez punktów. Wierzę, że za tydzień nasze problemy kadrowe będę już przeszłością - mówił Marcin Jaros.
Warto dodać, że po kilku latach przerwy na lodowisko Zagłębia zostali wpuszczeni kibice drużyny przyjezdnej. Fani z Sanoka dobrze się bawili, a mecz tylko zyskał na ich obecności. Prawdziwym testem bezpieczeństwa na Zimowym będą jednak spotkania z Cracovią czy GKS-em Tychy.
Zagłębie Sosnowiec - KH Sanok 4:7 (0:4, 2:0, 2:3)
Bramki: 0:1 Drzewiecki - Dziubiński (5.), 0:2 Poziomkowski - Zapała (6.), 0:3 Zapała - Ivicić (12.), 0:4 Dziubiński - Suur (15.), 1:4 T.Kozłowski - M.Kozłowski (35.), 2:4 Sarnik - Kuc (36.), 2:5 Vozdecky - Zapała (43.), 3:5 M.Kozłowski (44.), 3:6 Kubat - Vozdecky (45.), 4:6 Sarnik - Jaros (49.), 4:7 Ivicic - Zapała (58.)
Zagłębie: Dzwonek; Duszak - Kuc, Marcińczak- Jaskólski, Gorczyca - Kret; Podsiadło - T.Kozłowski - M.Kozłowski, Bernat - Sarnik - Jaros, Stokłosa - Białek - Kisiel.
Kary: 18 - 6
Pozostałe wyniki: Aksam Unia Oświęcim - JKH GKS Jastrzębie 2:1 (0:0, 0:1, 2:0), MMKS Podhale Nowy Targ - Comarch Cracovia Kraków 0:6 (0:2, 0:3, 0:1).