Szczypiornistom Azotów zabrakło wszystkiego

Wiesław Pawłat
2010-09-05 , aktualizacja: 05.09.2010 19:00
A A A Drukuj

Bramkarz Azotów Maciej Stęczniewski Fot. Piotr Michalski / AG Bramkarz Azotów Maciej Stęczniewski
Od falstartu zaczęli rozgrywki PGNiG Superligi szczypiorniści Azotów. Puławianie ulegli na własnym parkiecie Chrobremu Głogów. - W tym meczu zabrakło nam wszystkiego, a szczególnie koncentracji - podsumował trener gospodarzy Bogdan Kowalczyk.
Przed rozgrywkami w drużynie puławskiej nie zaszły żadne zmiany. Niestety plaga kontuzji przetrzebiła drugą linię Azotów. Z tego powodu nie występują Oleg Siemionov, Dmytro Zinchuk i Remigiusz Lasoń. Okazało się, że skutecznych zmienników nie ma i brak tych graczy jest bardzo widoczny. Z kolei na przeciwnym biegunie jest drużyna z Głogowa - tam kadra została w bardzo dużym stopniu zmieniona - przyszedł nowy trener i zespół dopiero się zgrywa. O tym wszystkim było wiadomo przed meczem, więc puławianie spodziewali się ciężkiej przeprawy, tym bardziej że w ubiegłym sezonie przegrali z Chrobrym na własnym parkiecie. Wprawdzie potem zajęli czwarte miejsce, a głogowianie tylko szczęśliwemu zbiegowi okoliczności, a ściślej Śląskowi Wrocław, który wycofał się z rozgrywek, zawdzięczają swoją dalszą grę w elicie.

Spotkanie zaczęło się nawet dobrze dla Azotów, które po siedmiu minutach prowadziły 3:1. Niestety gospodarze grali bardzo nieporadnie w ataku. Niemiłosiernie obijali słupki i porzeczkę, co skrzętnie wykorzystywali goście i wprowadzali skuteczne kontry. To sprawiło, że po golu Tomasza Mochockiego wyszli na prowadzenie 4:3, którego nie oddali już do końca pierwszej połowy.

Na samym początku drugiej odsłony do wyrównania doprowadził Dmitrij Afanasjev (11:11). Potem gol Wojciecha Zydronia dał gospodarzom prowadzenie. W 38. min, po bramce Michała Szyby puławianie wygrywali 14:13, ale była to ich ostatnia przewaga w tym spotkaniu. Potem głogowianie zaczęli odjeżdżać, a dystans systematycznie rósł. Mógł być jeszcze większy, ale kilkoma kapitalnymi interwencjami - szczególnie przy rzutach Ireneusza Żaka popisał się bramkarz Maciej Stęczniewski. - Szkoda, że przegraliśmy mecz, ale graliśmy bardzo słabo - mówi zdenerwowany Zydroń. - Każdy z nas popełnił mnóstwo błędów. Z drugiej strony jest nas mało i nie mamy zdrowia. W zasadzie graliśmy w dziesiątkę. W o wiele lepszym nastroju był rozgrywający Chrobrego Sebastian Różański. - Wydaje mi się, że wygraliśmy dzięki większej woli walki - stwierdził. - Azoty się nie zmieniły, a my mamy nowy zespół i każdy chce się pokazać. To był chyba klucz do zwycięstwa.

Azoty 22 (10)

Chrobry 27 (11)Azoty: Stęczniewski, Wyszomirski - Zydroń 6, Pomiankiewicz 5, Szyba 3, Afanasjev 2, Kus 2, Witkowski 2, Gowin 1, Sieczka 1, Kowalik, Płaczkowski.Chrobry: Stachera - Różański 5, Łucak 3, Wysokiński 3, Ścigaj 3, Świtała 3, Bednarek 2, Mochocki 2, Piętak 2, Płaczek 2, Żak 2, Frąszczak.

Kary: Azoty - 6 min, Chrobry - 6 min.

Sędziowali: Bartosz Leszczyński i Marcin Piechota z Płocka.

Widzów: 400.

Tabela i pozostałe wyniki w "Gazecie Sport"

ZDANIEM TRENERÓW

Tadeusz Jednoróg, Chrobry

Najbardziej cieszę się z dwóch punktów. To jest najważniejsze. Zespół jest bardzo młody i dopiero się to wszystko dociera. Myślę, że gdyby nie znakomita postawa Macieja Stęczniewskiego w bramce Azotów, to wynik mógłby być wyższy.

Bogdan Kowalczyk, Azoty

Martwi nas strata dwóch punktów. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że to będzie trudny mecz. Poza tym nie mieliśmy nawet 14 zawodników na ławkę. Było ich o dwóch mniej. Na domiar złego, nie był jeszcze w pełnej dyspozycji po przebytej kontuzji Michał Szyba. W naszym zespole zabrakło wszystkiego, a szczególnie koncentracji. Zmarnowaliśmy masę sytuacji sam na sam. To sprawiło, że w nasze poczynania wkradła się nerwowość. Widać też było różnicę w szybkości obu zespołów. My mamy dużych graczy, którzy nie nadążali za rywalami. Z powodu kontuzji nie mogliśmy nawet na treningu sklecić dwóch siódemek. Poza tym nie mamy zmienników, i ci którzy do tej pory pełnili tę rolę, teraz występowali "od dechy do dechy". Z drugiej strony mogli się wykazać, ale tak się nie stało. Niektórzy zawodnicy grali po prostu głupio i trudno powiedzieć dlaczego, bo założenia się nie zmieniły - są takie jak w poprzednim sezonie.

not. paw

Podziel się