Jeszcze niedawno dwie nasze drużyny rywalizowały w jednej lidze. Przez najbliższy rok taka sytuacja nie będzie już jednak miała miejsca. Zespół z Hajnówki po ostatnim sezonie pożegnał się bowiem z I ligą. Po spadku z klubu odeszli właściwie wszyscy zawodnicy.
- Z kadry poprzedniego sezonu zostali jedynie Bartosz Zrajkowski oraz Janusz Ignaciuk - mówi Bazyl Stepaniuk, prezes Pronaru Parkiet. - Mimo problemów udało nam się skompletować kadrę liczącą 12 zawodników, a są to przede wszystkim młodzi gracze. Dlatego też w nadchodzącym sezonie naszym celem nie będzie powrót do I ligi. Zespół musi bowiem najpierw okrzepnąć. Być może w kolejnych rozgrywkach powalczymy o awans. W zasadzie na razie nawet trudno jest powiedzieć, na co stać nasz zespół. Weekendowy turniej będzie takim pierwszym sprawdzianem dla naszej drużyny.
W sobotę oraz w niedzielę w Hajnówce (sala przy ul. Piłsudskiego) odbędzie się turniej o puchar burmistrza tego miasta. Oprócz gospodarzy weźmie w nim udział Ślepsk (I liga), Avia Świdnik (I liga) oraz Camper Wyszków (II liga). W barwach suwałczan po raz pierwszy zagra Andrew Pink. 27-letni przyjmujący reprezentacji Wielkiej Brytanii dopiero przed kilkoma dniami podpisał umowę ze Ślepskiem.
Rozmowa z Andrew Pinkiem
Adam Matys: Jak to się stało, że reprezentant Wielkiej Brytanii podpisuje kontrakt z polskim zespołem, który w ubiegłym sezonie bronił się przed spadkiem do II ligi?
Andrew Pink: Przez ostatni sezon grałem we Włoszech w Serie A2. Jednak z drużyną z Bessano skończył mi się kontrakt. Ogólnie poprzedni sezon był dla mnie średnio udany. Przez prawie pół roku zmagałem się z kontuzją, która wykluczyła mnie z gry. Okno transferowe niedługo miało się zamykać i pozostawałem bez zespołu. Podczas urlopu w Anglii przyjechał do mnie polski menedżer Sebastian Widlarz i spytał, czy nie miałbym ochoty zagrać w Polsce. Wiedziałem, że to kraj, w którym ludzie żyją siatkówką. Wielokrotnie oglądałem mecze waszej drużyny narodowej i byłem pod wrażeniem gry i atmosfery na trybunach. Spytałem siebie: czemu nie? Stwierdziłem, że będzie to dla mnie najlepsza sytuacja i przy okazji dobra przygoda.
Czy miałeś oferty z innych, silniejszych klubów?
- Miałem oferty, ale nie z polskich. Kilka włoskich i greckich drużyn chciało podpisać ze mną kontrakt, lecz nie przedstawiali żadnych konkretów. Dodatkowo wiedziałem, że w tych zespołach nie zawsze organizacyjne elementy są podopinane na ostatni guzik. Często też nie wypłacają regularnie pensji. Zapewniono mnie, że w Polsce będzie inaczej. Po przybyciu zauważyłem, że to prawda.
Gdzie grałeś wcześniej?
- Grałem w Serie A2 we Włoszech. Wcześniej w A1 League w Grecji, pierwszej lidze holenderskiej, w drugiej lidze niemieckiej oraz w Stanach Zjednoczonych w lidze uniwersyteckiej.
Co wiedziałeś o swoim nowym pracodawcy?
- Zanim zdecydowałem się na grę, tradycyjnie poszukałem w internecie informacji na temat Ślepska. Dowiedziałem się między innymi tego, że zespół prowadzi młody trener, który nie tak dawno sam zakończył karierę i ma duże ambicje. Wiedziałem też, że oprócz mnie z drużyną kontrakty podpisało kilku nowych, perspektywicznych zawodników. Co do samego miasta, będę szczery, nie miałem pojęcia, gdzie leżą Suwałki. Jestem tu jednak od ponad tygodnia i nie mam żadnych zarzutów.
Na co liczysz w tym sezonie, jakie są twoje sportowe ambicje i cele?
- Wiem, że poprzedni sezon Ślepskowi nie wyszedł, musiał bronić się przed spadkiem. Kiedy przyjechałem do Suwałk, zapewniono mnie, że naszym celem jest walka o play-off. Chcemy zająć miejsce w pierwszej czwórce. Warto mierzyć wysoko. W ubiegłym tygodniu byłem na turnieju, w którym mogłem obejrzeć trzy inne drużyny z naszej ligi. Myślę, że ich poziom był dobry, ale wydaje mi się, że mamy szansę na ich pokonanie.
W Anglii siatkówka nie jest popularna. Skąd więc twoje zainteresowanie?
- Jestem pół Amerykaninem, pół Anglikiem. To prawda, że w Anglii mało kto interesuje się siatkówką. Nic dziwnego. Sukcesy osiągamy w innych dyscyplinach. Tak naprawdę w Anglii nawet jeżeli chcesz zostać siatkarzem, to nie za bardzo masz jak lub gdzie. Powoli to się zmienia. U nas, jak kibice przychodzą na mecz siatkówki, myślą, że trzeba siedzieć cicho jak na Wimbledonie. Nie rozumieją, że to właśnie głośny doping, zabawa i celebrowanie samego widowiska jest najważniejsze. Próbuję ich do tego przekonać, jak tylko mogę. Tym bardziej cieszę się, że trafiłem do Polski, w której takie zachowania są na porządku dziennym.
Jesteś twarzą kampanii promującej igrzyska olimpijskie, które odbędą się w 2012 roku w Londynie. Jak do tego doszło?
- Kiedy przyznano Londynowi igrzyska, natychmiast zaczęły się poszukiwania sportowców, którzy mogliby udzielać swojego wizerunku i zaangażować się w promocję tego wydarzenia. Szczególnie ważne było znalezienie odpowiednich osób uprawiających sporty mniej popularne w naszym kraju, jak siatkówka, piłka ręczna czy koszykówka. Chociaż w tym ostatnim sporcie idzie nam ostatnio całkiem nieźle. Wracając do siatkówki, padło na mnie. Podczas wyboru byłem jednym z trzech, może czterech zawodników z drużyny narodowej, którzy grali w profesjonalnych ligach. Obecnie jednak mamy nowego trenera. Trenujemy dużo i solidnie. Przez ostatnie 3 lata miałem może z 2-3 tygodnie urlopu. Według mnie mamy obecnie w kraju 20 zawodników na naprawdę przyzwoitym poziomie. Oczywiście zdaję sobie z tego sprawę, że na medal igrzysk nie mamy najmniejszych szans, ale zwycięstwa z dobrymi drużynami i przede wszystkim dobra gra na pewno ucieszą naszych kibiców.
Program turnieju
Sobota : godz. 11 - Pronar Parkiet Hajnówka - Ślepsk Suwałki; godz. 13 - Avia Świdnik - KS Camper Wyszków; godz. 17 - Ślepsk - Camper; godz. 19 - Pronar Parkiet - Avia.
Niedziela : godz. 10 - Ślepsk - Avia; godz. 12 - Pronar Parkiet - Camper.