Piłka ręczna. To, co trener Zdzisław Wąs zaplanował, KSS Kielce wykonał. Jego zespół tuż przed startem ligi rozbił u siebie drugoligowy Beskid Nowy Sącz 40:18 (19:5).
- Chciałem, by wysokie zwycięstwo pozwoliło dziewczynom nabrać pewności. Niech uwierzą w siebie! Ćwiczyliśmy w tym meczu kontratak, praktycznie 70 proc. bramek padło właśnie w ten sposób. Wnioski? Kontra pośrednia nam nie wychodzi, ale bezpośrednia nieźle funkcjonuje - opowiada kielecki szkoleniowiec. W meczu stosowano się do zmian, które obowiązywać będą w nowych rozgrywkach. - Nowe zasady są nieco dziwne, kompletnie się w nich jeszcze gubimy. Zwłaszcza problemy mają kołowe, które teraz zgodnie z przepisami nie mogą zrobić prawdziwej zasłony - tłumaczy Wąs.
Wpadł za to na nowe rozwiązanie problemu kadrowego, jakim jest obsadzenie lewego skrzydła. Próbowana na tej pozycji będzie wychowanka, nominalna rozgrywająca Izabela Woźniak. - Jest szybka, potrafi zagrać jeden na jeden. Może jej się uda - zastanawia się. Oprócz niej o miejsce w składzie walczą Agata Kabała, Karolina Młynarczyk i Katarzyna Łutaj.
W sobotę KSS zainauguruje rozgrywki ligowe - w Lubinie z Zagłębiem.