Cel siatkarek BKS-u: Grać szybko i o najwyższe cele

Rozmawiał: Piotr Płatek
2010-09-01 , aktualizacja: 02.09.2010 21:14
A A A Drukuj
Trener Grzegorz Wagner Fot. Piotr Deska / Agencja Gazet Trener Grzegorz Wagner
Zawodniczki BKS-u będą grały szybciej. Chcę podążać w kierunku... męskiej siatkówki - deklaruje Grzegorz Wagner, nowy trener mistrzyń Polski
ZOBACZ TAKŻE
W Bielsku-Białej 2 września zostanie uroczyście otwarta nowa hala sportowa. Z tej okazji w obiekcie pod Szyndzielnią siatkarki BKS-u Aluprof zagrają o godz. 18 z mistrzyniami Czech VK Modranska Prostejov. Wstęp jest bezpłatny.

Piotr Płatek: Przygotowania do sezonu zaczęliście dość wcześnie, bo już na początku sierpnia. Skąd ten pośpiech?

Grzegorz Wagner, trener BKS-u: Zaczęliśmy treningi nieco wcześniej z powodu meczu towarzyskiego z Prostejovem. Chcieliśmy się dobrze do niego przygotować. Po tym spotkaniu zawodniczki dostaną jeszcze dziewięć dni wolnego i dopiero po tych urlopach przystąpimy do decydującej części przygotowań.

Szkoleniowiec, który dotychczas trenował wyłącznie zespoły męskie, porywa się na prowadzenie mistrza kraju kobiet.

- Zdaję sobie doskonale sprawę z różnicy, jaka jest w szkoleniu kobiet i mężczyzn. Wiem choćby to, że psychika kobiet jest inna. Jednocześnie warto pamiętać, że kobiety są na przykład bardziej wytrzymałe.

Nie boi się Pan wybuchu konfliktu w zespole?

- Na razie pracuje nam się bardzo fajnie i spodziewam się, że tak pozostanie. O konfliktach nie ma co dyskutować. Nie szukajmy ich na siłę.

Jak Pan ocenia nowe zawodniczki w zespole?

- Gabi Wojtowicz to przyszłość polskiej siatkówki. Zawodniczki z takimi warunkami fizycznymi [siatkarka ma 2 metry wzrostu - przyp. red.] dotąd nie mieliśmy. Wszystko przed nią. Joasia Frąckowiak dysponuje bardzo dobrą zagrywką, silnym atakiem. Ma przy tym coś do udowodnienia kilku osobom.

Jak będzie grał BKS pod wodzą Grzegorza Wagnera?

- Chciałbym, żebyśmy grali szybciej. Na pewno też lepiej taktycznie. Myślę, że tu tkwią duże rezerwy. Uważam, że zawodniczki, które mam w składzie, są predysponowane do szybszej gry. Będziemy także bardziej pracowali nad przygotowaniem siłowym, w sztabie szkoleniowym mamy również trenera, który się tym zajmuje. Chcemy iść w kierunku... męskiej siatkówki.

Nieoczekiwanie ze składu odeszła rutynowana Lena Dziękiewicz, która pojawiła się w kadrze Trefla Sopot. Będzie jej Panu brakowało?

- Oczywiście, że tak. Myślałem, że Lena zagra u nas na przyjęciu, ale wybrała grę w Sopocie. Życzę jej tam wszystkiego dobrego.

Jakie cele stawiacie przed sobą?

- Cele powinny być jak najwyższe. Stawka drużyn w lidze będzie jednak silna i bardziej wyrównana niż przed rokiem. Poznaliśmy niedawno bardzo mocny skład Trefla Sopot, bardzo groźna będzie Muszynianka, wzmocniły się Organika Łódź i MKS Dąbrowa Górnicza. Zapowiada się ciekawa rywalizacja.

Może to Pan wprowadzi wreszcie BKS do Final Four w europejskich rozgrywkach?

- Na początek musimy awansować z bardzo silnej grupy. Jest w niej przede wszystkim mocne Scavolini Pesaro. Jeśli potwierdzą się doniesienia, piekielnie silny będzie zespół Rabita z Baku, a Dinamo Bukareszt to z kolei wielka niewiadoma. My zawsze jednak musimy grać o najwyższą stawkę.

Podziel się