W pierwszej połowie bełchatowianie dali koncert gry, a dyrygentem był Maciej Małkowski, który asystował przy obu golach. Skrzydłowy PGE GKS-u był najlepszym piłkarzem meczu. - Czy był to mój najlepszy występ w drużynie? Nie wiem, na pewno był niezły - mówił po meczu.
Najpierw - w 19. min - idealne podanie Małkowskiego wykorzystał Marcin Żewłakow, który pokonał bramkarza Ruchu strzałem głową, a później Tomasz Wróbel, który też strzałem głową, podwyższył na 2:0.
Do przerwy bełchatowianie nastawili się na kontry i wykorzystali fakt, że fatalnie spisywali się stoperzy Ruchu - Rafał Grodzicki i Maciej Sadlok. - W pierwszej połowie graliśmy konsekwentnie. O to nam chodziło, aby Ruch rozgrywał piłkę, aby cały czas prowadził atak pozycyjny - ujawnił po meczu trener Maciej Bartoszek.
Wydawało się, że po zmianie stron, że gospodarze dobiją niebieskich, bo naprawdę nic nie wskazywało na to, że chorzowianie mogą zrobić piłkarzom PGE GKS-u krzywdę. Bełchatowianie głęboko cofnęli się jednak na własną połowę boiska i najpierw szybko zrobiło się 1:2, a na osiem minut przed końcem meczu był remis. - Prowadzenie 2:0 to taki zdradliwy wynik - mówił po meczu Żewłakow. - Niby wygrywa się różnicą dwóch goli, ale i tak nie można być do końca pewnym wygranej. I my się o tym przekonaliśmy.
Pierwszy gol dla Ruchu to zasługa Grzegorza Bronowickiego, który łatwo radził sobie ze Zlatko Tanevskim i Marcinem Drzymontem. Kiedy Sebastian Olszar zdobył kontaktowego gola, chorzowianie poczuli, że nie muszą z do domu wracać z niczym.
Bardzo aktywny był zwłaszcza Arkadiusz Piech, który kilka razy próbował zaskoczyć Łukasza Sapelę, ale skuteczniejszy od niego okazał się Maciej Jankowski, który w 82. min doprowadził do remisu. - Mówiłem kolegom, że w Ruchu są bardzo charakterni zawodnicy, że walczą do końca - opowiadał Grzegorz Baran, jeszcze w poprzednim sezonie zawodnik chorzowskiej drużyny, a teraz gracz PGE GKS-u.
Niebiescy cieszyli się z remisu, ale bełchatowianie w końcu się przebudzili. Z lewego skrzydła Małkowski idealnie zagrał do Grzegorza Kuświka, który czekał na piłkę po drugiej stronie boiska. Zmiennik Żewłakowa ośmieszył Sadloka i Krzysztofa Pilarza. Przymierzył i posłał piłkę tuż przy słupku, przy którym stał bramkarz Ruchu. Było 3:2 i gospodarze już nie oddali prowadzenia. - Popełniliśmy za dużo błędów - denerwował się Fornalik.
PGE GKS Bełchatów - Ruch Chorzów 3:2 (2:0)
Bramki: Żewłakow (19.), Wróbel (31.), Kuświk (85.) - Olszar (52.), Jankowski (82).
PGE: Sapela - Tanewski, Drzymont, Lacić, Popek - Wróbel (69. Bartosiak), Baran, Gol, Poźniak Ż (63. Cetnarski), Małkowski - Żewłakow Ż (73. Kuświk).
Ruch: Pilarz - Nykiel, Grodzicki, Sadlok, Bronowicki - Grzyb, Straka Ż, Malinowski, Pulkowski (34. Piech Ż), Zając (63. Janoszka) - Olszar (73. Jankowski).
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów: 2500.