Sport.pl

Ślązacy krytykują, ale naprawdę kochają piłkę nożną

Maciej Blaut
2010-08-07 , aktualizacja: 07.08.2010 15:31
A A A Drukuj
Kibice Ruchu Chorzów Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta Kibice Ruchu Chorzów
Fani futbolu w naszym regionie krytykują poziom prezentowany przez górnośląskie kluby, narzekają na archaiczne stadiony, psioczą na brudne krzesełka, ale i tak szczelnie wypełniają trybuny podczas spotkań ekstraklasy. Co ich tam przyciąga?
SONDAŻ
Czy któraś z górnośląskich drużyn będzie w stanie powtórzyć trzecie miejsce Ruchu z zeszłego sezonu?

tak
nie

Na Górnym Śląsku ligowe zmagania na najwyższym szczeblu zainaugurował wczorajszy mecz Górnika Zabrze z Polonią Warszawa. Bilety na spotkanie górniczej jedenastki rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. Ostatecznie pojedynek obejrzało 9 tys. kibiców. Mało? Na obiekcie przy ul. Roosevelta pojawiło się ich tyle, bo więcej nie mogło!

Prawo o organizacji imprez masowych jest coraz bardziej restrykcyjne, przez co objętość zabrzańskiego stadionu stale się zmniejsza. A przecież jeszcze rok temu na derbach - i to pierwszoligowych - Górnika z GKS-em Katowice stawiło się blisko 23 tys. kibiców.

Podobnie jest w Chorzowie. Świetnie grający w ubiegłym sezonie piłkarze Ruchu sprawili, że niejednokrotnie ich mecze obserwował nadkomplet publiczności. Średnia widownia z poprzednich rozgrywek na poziomie wynoszącym ponad 8 tys. lokuje niebieskich w trójce najpopularniejszych klubów w Polsce.

Szczelnie swój stadion wypełniali także fani z Bytomia. Na obiekt Polonii może ich wejść tylko 6 tys. - i najczęściej właśnie taka widownia obserwowała zmagania bytomian. Zdarzało się jednak, że chętnych było o wiele więcej, co wiązało się zresztą z nie lada problemem dla działaczy. Ubiegłoroczne derby Polonii z Ruchem cieszyły się tak wielkim zainteresowaniem, że bilety na to spotkanie w ostatniej chwili trzeba było kserować. Ku zaskoczeniu organizatorów pod bytomskim stadionem zjawiło się aż 3 tys. fanów przyjezdnych. Działacze - jak twierdzą w porozumieniu z policją - postanowili wpuścić ich na stadion, bo zapanowanie nad taką grupą poza obiektem byłoby bardzo trudne. Decyzja wydawała się słuszna, bo derby toczyły się w kapitalnej atmosferze i przy znakomitym dopingu. Sprawa ma jednak swój ciąg dalszy i może zakończyć się postawieniem zarzutów przez prokuraturę.

Szkoda, że w rozpoczętym właśnie sezonie nasze kluby nie będą mogły skorzystać ze Stadionu Śląskiego. Chorzowski gigant wciąż jest bowiem modernizowany. Moim zdaniem na Śląskim mogłyby się odbyć wszystkie mecze pomiędzy drużynami z naszego regionu i za każdym razem byłaby duża szansa, aby nasz największy stadion wypełnił się po brzegi.

Ślązacy udowadniają, że kochają piłkę nożną, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że w ciągu kilku lat frekwencja na naszych stadionach może przestać być powodem do dumy. W całym kraju powstaje lub już powstało wiele nowoczesnych obiektów, które biją te w naszym regionie o lata świetlne. Nie dość, że są bardziej pojemne, to i dużo ładniejsze. To pewnie na nich w najbliższych latach będą bite kolejne rekordy w liczbie kibiców. Na razie śląskich fanów na piłkarskie areny przyciąga przede wszystkim sympatia do ich klubów. Aby obejrzeć w akcji swoich pupili, przeważnie muszą przecież odstać swoje w długiej kolejce do kas, potem z trudem przecisnąć się przez bramki wejściowe, a to wszystko po to, by usiąść na przeważnie starym i brudnym krzesełku. Dobrze jest przynajmniej wtedy, gdy nie pada, bo fani nie mokną. Gorzej, gdy któremuś z nich przyjdzie do głowy pomysł skorzystania z toalety...

Wierzę, że i na Górnym Śląsku doczekamy się kilku nowych stadionów. Wtedy władze naszych klubów będą się jednak musiały nauczyć walczyć o pozyskanie nowych kibiców. Na razie wystarczy, że poinformują na swoich stronach internetowych, o której i z kim grają. W przyszłości to będzie za mało.

Podziel się