Akcja Polska Biega. Bieg kwitnącej wiśni nad Zalewem

paw
2010-05-09 , aktualizacja: 09.05.2010 21:14
A A A Drukuj
Ubiegłoroczny Fot. Rafał Michałowski / AG Ubiegłoroczny "Bieg Kwitnącej Wiśni" nad Zalewem Zemborzyckim
Jak co roku o tej porze okolicami Zalewu Zemborzyckiego zawładnęli biegacze. Już po raz XXXIII odbył się "Bieg kwitnącej wiśni", który na stałe wpisał się w akcję "Polska Biega". Na starcie stanęło prawie 300 osób.
ZOBACZ TAKŻE
Organizatorami imprezy byli Lubelski Klub Karate Kyokushin, Ognisko TKKF Omega i Urząd Miejski. Wprawdzie tuż przed startem nad głowami uczestników zawisły ołowiane chmury, ale na szczęście deszcz nie spadł. Można powiedzieć, że każdy mógł znaleźć tu coś dla siebie. Oczywiście najmocniejsi pobiegli wokół Zalewu na dystansie 12 km. Wśród tych śmiałków był też prezes TKKF Omega Zbigniew Furman. - Było ciężko, ale dałem radę - mówił z satysfakcją po minięciu mety. - Trasa przepiękna. Zachęcam wszystkich, aby biegali przynajmniej dwa razy w tygodniu. Za rok też będę startował. Podobną deklarację złożył stały uczestnik imprezy - dyrektor wydziału sportu UM Juliusz Szajnocha. - Bieg był świetnie zorganizowany - podsumował szef lubelskiego sportu. - Można było wybrać dystans dostosowany do własnych możliwości. Cieszy, że biegało dużo dzieci, które wspierane były przez rodziców. Rzeczywiście najmłodsi startowali w kilku kategoriach wiekowych. Jak wiadomo, wynik w tego typu rywalizacji nie jest najważniejszy. Liczy się głównie udział. - Bawiłam się świetnie - mówi Kasia Siemczyk, zwyciężczyni wśród dziewczynek z roczników 2000/2001. - Przed rokiem byłam druga. Chodzę do Szkoły Podstawowej w Płoskiem koło Zamościa. W biegu startował także mój brat Filip i tata Józef. Niestety mama nie pobiegła, bo musiała pracować.

Wszyscy uczestnicy dostali dyplomy ukończenia biegu, słodycze, a najlepsi medale. - Frekwencja utrzymała się na ubiegłorocznym poziomie, czyli wystartowało około 300 osób - podsumował Jacek Czerniec, prezes LKKK. - Myślę, że pobiegłoby więcej, gdyby nie pogoda. Cieszy, że duża grupa zdecydowała się na najdłuższy dystans. To znaczy, że uczestnicy mają fantazję, a jak ona jest, to wszystko da się zrobić.

Podziel się