Już od lat na Lubelszczyźnie odbywa się Bieg Kwitnącej Wiśni, który doskonale wpisuje się w biegacką akcję. Ta impreza weszła już na stałe do lekkoatletycznego kalendarza, a to z tej racji, że odbędzie się po raz XXXIII. Jest to bieg zorganizowany przez... Lubelski Klub Karate Kyokushin. Wielka, malownicza grupa reprezentantów wschodnich sztuk walki pokonuje trasę wokół Zalewu Zemborzyckiego. Jak zwykle na jej czele biegnie sensei Jacek Czerniec, pewnie wystąpi także brązowy medalista ostatnich mistrzostw świata w japońskiej Chibie Bartłomiej Tyzo, a także nie powinno zbraknąć wielokrotnej medalistki mistrzostw świata i Europy Izabeli Sularz. Dla każdego chętnego, bez względu na wiek, jakiś dystans się znajdzie.
Do karateków dołączyło się także Ognisko TKKF Omega i urząd miejski z dyrektorem wydziału sportu i turystyki Juliuszem Szajnochą na czele, który jest zresztą stałym uczestnikiem imprezy. Nad startem poważnie zastanawia się także lubelski kurator oświaty Krzysztof Babicz. - Cieszę się bardzo, że po raz kolejny mogę wziąć udział w tym biegu - mówi Zbigniew Furman, prezes TKKF Omega. - Pomysłodawcą tej imprezy był mój przyjaciel sensei Jan Piotrowski. Ja też mam skromny wkład w historię tego biegu, bo dzięki temu, że wziąłem w nim udział, wpadł mi do głowy pomysł na nazwę tej imprezy. Stąd nazwa Bieg Kwitnącej Wiśni, która kojarzy się o ojczyzną karate, Japonią, a także z porą roku, w której on się odbywa. Przebiegnę cały dystans, czyli 12 km, i gorąco namawiam wszystkich chętnych do startu. To wielka satysfakcja - móc pokonywać własne słabości, a przecież takie na trasie się zdarzają. Ja, mimo szóstego krzyżyka na karku, nie zamierzam zerwać z bieganiem. Tym bardziej że zdrowie dopisuje. Ten bieg będzie dla mnie sprawdzianem przed następną imprezą, mianowicie zamierzam uczcić 30-lecie powstania NSZZ "Solidarność" i wystartować w Biegu Solidarności na trasie ze Świdnika do Lublina.
W drugim lubelskim biegu, który organizowany jest w Wąwozie na LSM, trasa liczy cztery kilometry. - Będzie ona przebiegała po nawierzchni asfaltowo-ziemnej - mówi były reprezentant Polski w lekkoatletyce, a dziś trener Piotr Kitliński. - Zgodnie z tradycją naszego biegu nie będzie rywalizacji indywidualnej. Bierzemy udział w wielkiej imprezie, której celem jest stworzenie wielotysięcznej grupy biegowej w Polsce. Przypomnę, że przed rokiem też tu biegaliśmy. Wówczas najstarszym uczestnikiem był 62-letni Jerzy Hiller, a najmłodszym, który pokonał całą trasę, 10-letni Michał Kitliński. W imprezie wystartowało grono byłych znanych zawodników, takich jak: Dariusz Skura, Agnieszka Kitlińska-Gołębiowska, Grzegorz Ożóg, Jacek Car, Kazimierz Żabniak.
Wprawdzie z racji obowiązków zawodowych pod znakiem zapytania stoi start Leszka Duneckiego, prezesa Lubelskiego Okręgowego Związku Lekkiej Atletyki, ale ten srebrny medalista olimpijski gorąco zachęca do wzięcia udziału w organizowanych na Lubelszczyźnie, i nie tylko, imprezach. - Jeśli ktoś biega, to znaczy, że żyje - dowodzi z humorem. - Im więcej biegania, tym krócej stoimy w kolejce do lekarza. Dlatego polecam nie tylko bieganie, ale też wszystkie inne formy ruchu.