Sport.pl

I liga. Coś nie tak z meldunkiem? Sorry, meczu nie obejrzysz!

Piotr Płatek, tod
2010-03-22 , aktualizacja: 23.03.2010 17:12
A A A Drukuj
Fot. Tomasz Wantuła/Agencja Gazeta
Meldunek w dowodzie osobistym decydował o zdobyciu biletu na piłkarski mecz Podbeskidzia Bielsko-Biała z Górnikiem Zabrze. - Nie ma podstaw do takiego działania - przekonuje Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Wielu kibiców z Zabrza wybrało się na sobotni mecz Górnika w Bielsku-Białej, na miejscu dowiedziało się jednak, nie wejdzie na stadion Podbeskidzia. Ochroniarze przy wejściu na obiekt żądali od nich okazania biletu i... dowodu osobistego. Regułą było, że osoby, które w dowodzie miały wpisany inny meldunek niż Bielsko-Biała lub jego okolice, nie mogły wejść na stadion. Prawie 200-osobowa grupa fanów Górnika oglądała mecz zza płotu.

Władysław Szypuła, wiceprezes i dyrektor bielskiego klubu, tylko rozkłada ręce. - Pewne absurdalne obowiązki nakłada na organizatorów ustawa o imprezach masowych. Jesteśmy związani nieżyciowymi przepisami. To nie wynika z naszej złej woli. Stadion jest w przebudowie i nie mamy warunków, by podjąć kibiców Górnika. Za dwa lata, gdy nowy obiekt będzie gotowy, serdecznie zapraszamy ich do Bielska - mówi Szypuła.

"To wielki skandal. Mamy konstytucyjne prawo do swobodnego przemieszczania się i do wolności. Jednak zarząd Podbeskidzia nie potrafił tego uszanować" - grzmią na internetowych forach fani Górnika. - Podbeskidzie ma zgodę PZPN-u na rozgrywanie meczów bez kibiców gości. Chodzi o grupy zorganizowane. Myślę, że jeśli indywidualny kibic chce kupić bilet, to nie jest to problem - mówi Agnieszka Olejkowska, rzeczniczka PZPN-u.

Mimo drobiazgowej kontroli dowodów osobistych na trybunach i tak znalazło się co najmniej kilkadziesiąt osób, które głośno kibicowały Górnikowi. W jaki sposób im się to udało? Jeden z internautów wylicza: "Członek Torcidy Germany miał meldunek za granicą, kilka osób weszło stosunkowo wcześnie, by uniknąć restrykcji, kilka osób miało akredytacje, kilka posiadało niepodpadający ochronie meldunek, kilka weszło jako pracownicy i piłkarze Górnika Zabrze, reszta weszła w sobie tylko znany sposób".

To nie pierwsza taka sytuacja. Niedawno działacze hokejowej Unii Oświęcim przed meczami z GKS-em Tychy przypominali, że na ich lodowisko wejdą tylko kibice z powiatów chrzanowskiego, wadowickiego i oświęcimskiego.

Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka bierze w obronę kibiców. - Nie ma podstaw do takiego działania. Wyobraźmy sobie, że w kawiarni obsługa nie poda nam kawy, bo mamy niebieskie oczy, a nie brązowe. W Polsce istnieje zasada swobody zawierania umów. Klub nie może legitymować, a potem za sprawą selekcji eliminować kibiców ze względu na miejsce ich zamieszkania. Wyjątkami mogą być zakazy klubowe czy zakazy stadionowe. Poszkodowanym kibicom polecam złożenie skargi do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów - radzi Bodnar.

Legia odpadła - Ruch gra dalej »


Zobacz więcej na temat:

Podziel się