Wideo, bramki skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv » Piast nie potrafił wygrać meczu od jedenastu kolejek. Działacze zdecydowali się więc na zmianę trenera - Dariusza Fornalaka zastąpił Ryszard Wieczorek. Pod wodzą nowego szkoleniowca gliwiczanie zaprezentowali się niezwykle ambitnie i zasłużenie wygrali (1:0). Poloniści, którzy zaledwie tydzień wcześniej ograli Legię Warszawa, tym razem zagrali słabiutko i nawet niespecjalnie przeszkadzali Piastowi w odniesieniu zwycięstwa.
Rozmowa z Damianem Bartylą Maciej Blaut: Nie boi się Pan po takim meczu zarzutów o istnieniu śląskiej "spółdzielni" w ekstraklasie? Damian Bartyla, prezes Polonii: Żadnej spółdzielni nie ma i nie było! Przynajmniej w najnowszych czasach... Przyznam, że obawiałem się meczu z Piastem, bo spodziewałem się, że ewentualna porażka może wywołać takie spekulacje. Wiadomo: Gliwice są blisko Bytomia, więc niby miałoby nam zależeć na tym, aby Piast pozostał w ekstraklasie. Zapewniam jednak, że tak nie jest. Meczu nie odpuściliśmy.
Dlaczego zatem Polonia zagrała tak słabo? - Zwycięstwo z Legią uśpiło i rozluźniło zawodników. Piłkarze poczuli się już jak paniska. Tymczasem Piast był lepiej przygotowany do meczu mentalnie. W polskiej lidze tylko dwa, trzy zespoły mają trochę większe umiejętności. W reszcie stawki każdy może wygrać z każdym. Dlatego tak ważną sprawą jest podejście piłkarzy do meczu.
Wielu kibiców zarzuca Polonii, że po prostu odpuściła mecz. - Rok temu też pojawiły się spekulacje o śląskiej "spółdzielni". Kluby z naszego regionu miały rzekomo grać przeciwko drużynom z Pomorza. A spadł... Górnik Zabrze. W obecnych czasach nie może być w ogóle mowy o jakiejkolwiek "spółdzielni". Przecież każdy gra dla siebie i o jak najwyższe miejsce w lidze, bo wiąże się to z dodatkowymi pieniędzmi z telewizji. Ech, wychodzi na to, że lepiej nam było przegrać z Legią, a potem wygrać z Piastem.