Jeszcze przed meczem z Politechniką pewne było, że Asseco Resovia nie zdoła już poprawić miejsca w tabeli. Bowiem zarówno Jastrzębski Węgiel, jak i Zaksa Kędzierzyn-Koźle wygrały swoje spotkania, skazując tym samym rzeszowian na czwartą pozycję. Choć tak naprawdę resoviacy skazali się na nią wcześniej, gubiąc sporo punktów w meczach z teoretycznie słabszymi rywalami. W sobotę jednak się nie potknęli, choć sporo było obaw o ich koncentrację w meczu, który nic im już wynikowo nie dawał. - Bałem się tego. Kilka razy rozmawiałem z nimi o koncentracji przed meczem - mówi Ljubo Travica. - Na początku pierwszego seta trochę jej zabrakło, ale z czasem wszystko było tak, jak powinno - dodał. - My zawsze wychodzimy na boisko po to, by wygrać, obojętnie w jakim spotkaniu i z jakim przeciwnikiem - stwierdził z kolei Grzegorz Kosok, środkowy rzeszowian.
Walka w pierwszym secie Sam pojedynek wielkich emocji nie dostarczył, choć warszawianie mieli jeszcze o co walczyć. Ewentualne zwycięstwo mogło przedłużyć ich szanse na awans do play-off. Kroku gospodarzom dotrzymywali jednak tylko w pierwszej partii, w której w końcówce nawet prowadzili (21:19). Wtedy jednak na zagrywce pojawił się Fin Mikko Oivanen, a przyjezdni nie potrafili dobrze przyjąć jego serwów. Piłka wracała więc na stronę Resovii, a tam sam Oivanen dopełniał formalności i wyprowadził miejscowych na prowadzenie 23:21, którego nie oddali już do końca. - Jedynie w pierwszym secie byliśmy godnym przeciwnikiem dla rzeszowian. W kolejnych dwóch to oni dyktowali tempo - ocenił po meczu Radosław Panas, trener akademików. - Zupełnie się później pogubiliśmy - dodał Radosław Rybak, kapitan warszawian, którzy dwukrotnie zdobyli już tylko po 17 punktów.
Obrońca Kosok Warszawianie grali słabiej, a resoviacy nieźle. Szczególnie w polu zagrywki napsuli sporo krwi rywalom. Silne uderzenia Oivanena i Białorusina Aleha Akhrema robiły tyle samo szkody co brazylijki Wojciecha Grzyba i Grzegorza Kosoka. Ten drugi zresztą po swoich podaniach wyczyniał cuda w obronie, co środkowym zdarza się bardzo rzadko. Bronił niejednokrotnie jak rasowy libero. - Starałem się, zresztą jak cała drużyna - mówił skromnie Kosok. - Grzesiek zagrał bardzo dobrze w obronie, ale i w polu zagrywki - dodał Travica, który rzadko indywidualnie ocenia graczy. - Nasza forma jeszcze będzie szła w górę - dodał szkoleniowiec.
Debiutant Głód W starciu z Politechniką w PlusLidze mógł też zadebiutować młody libero Asseco Resovii, wychowanek klubu Tomasz Głód, który grał już w Lidze Mistrzów. Wtedy zastąpił kontuzjowanego Krzysztofa Ignaczaka, w sobotę zagrał jako przyjmujący. - Dowiedziałem się w ostatniej chwili, że zastąpię Mateusza Mikę [Wyjechał z reprezentacją Polski juniorów na mecze sparingowe. Do klubu wróci w poniedziałek - przyp. red.]. Nie było takich nerwów jak przed meczem w Lidze Mistrzów - mówił z uśmiechem. W sobotę Głód wchodził do drugiej linii, zmieniając dwukrotnie Krzysztofa Gierczyńskiego i raz Akhrema. Zazwyczaj takie zmiany robi się, by poprawić przyjęcie. - Teraz tak nie było. To były raczej zmiany, żeby mnie wprowadzić do gry, żebym mógł zadebiutować w PlusLidze - tłumaczył Tomasz Głód, który nie znalazł się w kadrze juniorów, w której gra Mika. - Miałem nadzieję, że będę choć w tej szerokiej kadrze. Widocznie jeszcze nie teraz, ale będę się starał, żeby się załapać w przyszłości - zapowiedział młody libero.
Czas na Częstochowę Meczem z Politechniką resoviacy zakończyli rundę zasadniczą w PlusLidze. Do play-off przystąpią z pierwszego miejsca, a ich rywalem w pierwszej rundzie będzie, podobnie jak przed rokiem, Domex Tytan AZS Częstochowa. Pierwsze dwa spotkania odbędą się w Rzeszowie, najprawdopodobniej w piątek i sobotę. - Trzeba będzie wygrać te dwa mecze, a później jak najszybciej skończyć rywalizację, by móc przygotowywać się do kolejnej rundy - zapowiada Travica.
| ASSECO RESOVIA | 3 (25, 25, 25) |
| POLITECHNIKA WARSZAWSKA | 0 (23, 17, 17) |
Asseco Resovia: Redwitz 1, Gierczyński 8, Kosok 6, Oivanen 17, Akhrem 15, Grzyb 8 oraz Ignaczak (libero), Głód, Papke, Ilić.
Politechnika: Neroj 3, Maciejewicz 3, Kłos 4, Rybak 13, Kapelus 6, Szulik 6 oraz Milczarek (libero), Bednaruk, Król, Radomski 2.
Sędziowali: Krzysztof Szmydyński (Góra Śląska) i Grzegorz Jacyna (Wrocław).
Widzów: 3,5 tys.
WYNIKI POZOSTAŁYCH SPOTKAŃ I TABELA W "GAZECIE SPORT".