Zamiast emocji na Motoarenie będzie ściganie na Bałkanach. Weekendowe zawody żużlowe w Toruniu odwołano, więc zespół Unibaksu jutro wyjedzie do Chorwacji.
Torunianie są już zniecierpliwieni - liga rusza 5. kwietnia, kiedy Unibax podejmie Betard Wrocław (meczu nie pokaże TVP Sport), a szans do treningów dotychczas było niewiele. Wicemistrzowie Polski w ub. tygodniu próbowali się ścigać wczesnym rankiem, ale tor ciągle nie nadawał się do normalnej jazdy.
Wiesław Jaguś, kapitan Unibaksu: - W nocy zwykle jest przymrozek, a nad ranem odwilż. Potem zamiast normalnego żużla robi się maź i jest ślisko. Za ślisko. W takiej sytuacji treningi nie są możliwe.
Dlatego wicemistrzowie Polski szukali miejsca, gdzie mogliby sprawdzić silniki. Wcześniej zrezygnowali z wyjazdu do Włoch. Teraz wybrali Chorwację i już w czwartek Unibax ma trenować na torze w Gorican.
Tam zespół Jana Ząbika ma być przez trzy dni. Takie przygotowania powinny wystarczyć - po powrocie pogoda w Polsce ma być na tyle korzystna, że nie będzie przeszkód w jeździe na Motoarenie. - Już wszyscy jesteśmy głodni jazdy. Nie możemy się doczekać ścigania - mówi Jaguś.
Wyjazd oznacza, że odwołano zawody, które były zaplanowane na niedzielę. Tego dnia Unibax miał w pożegnalnym turnieju Jacka Krzyżaniaka zmierzyć się z ekipą Reszty Świata - m.in. Andreasem Jonssonem i Emilem Sajfutdinowem. Te zawody zostały przeniesione na 27 marca, g. 15. Odwołano także sobotni sparing z Lotosem Gdańsk.
Jaguś ma powody do zadowolenia nie tylko ze względu na wyjazd do Gorican, ale również powołanie od trenera reprezentacji Marka Cieślaka. Ten widzi go w składzie kadry na Drużynowy Puchar Świata. - Jeśli będę się dobrze spisywał bez zarzutu, chcę pomóc reprezentacji w wywalczeniu medalu. To moje marzenie - mówi Jaguś.
Kapitan torunian nie zmienił zdania w sprawie Grand Prix. Podobnie jak przed rokiem nie wystartuje w eliminacjach. Za to chętnie skorzysta np. z dzikiej karty przyznanej na turniej w Toruniu. Pierwsze Grand Prix na Motoarenie zaplanowano na 19 czerwca.