Jakub Lisowski: Wygrana z Grunwaldem mogła wam pomóc w walce o I ligę. Nie udało się...
Rafał Kołasiewicz: Wszyscy jesteśmy tym faktem podłamani i nie pozostaje nam nic innego, jak w ostatnich czterech spotkaniach zdobyć osiem punktów. To nas może przybliżyć tylko do baraży.
Grunwald wam uciekł na 5 punktów i chyba się już nie łudzicie, że go prześcigniecie?
- W poprzedniej rundzie Grunwald nic nie grał, ale w przerwie zimowej zmienili trenera i grają teraz zdecydowanie lepiej. Nie ma co oczekiwać, że raptem przestaną grać.
Co trzeba zmienić w grze Energetyka, byście "zaskoczyli"?
- Nie wiem. Sam się zastanawiam i nie potrafię dojść do wniosku. Praktycznie w każdym meczu prowadzimy do przerwy, przychodzi 40. minuta i następuje załamanie, rywale uciekają.
Brak sił?
- Chyba nie. Mamy siły do biegania, trenowaliśmy sporo ten element. Może to coś w głowach, nie mam pojęcia.
W pierwszej połowie świetnie broniłeś, ale koledzy tego nie wykorzystali.
- No tak, za dużo strat mieliśmy. W ten sposób Grunwald w pierwszej połowie zdobył z pięć bramek.
Byłeś zaskoczony, że trener dziś na ciebie postawił?
- Tak, bo nie spodziewałem się tego, gdyż w sezonie mało grałem. Ale tym bardziej zależało mi, by pomóc drużynie. Myślę, że nie wypadłem źle i trener może na mnie liczyć w następnych spotkaniach.
Będziecie jeszcze wierzyć w utrzymanie czy już nie?
- Nikt z nas się nie podda do końca. Jesteśmy zgraną, dobrą drużyną, wszyscy chcemy się utrzymać za wszelką cenę.