Sport.pl

To jest już koniec. TKH żegna się z ekstraklasą!

r
2010-03-07 , aktualizacja: 07.03.2010 20:29
A A A Drukuj
TKH Nesta Toruń Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta TKH Nesta Toruń
Nie będzie ligowych emocji na Tor-Torze - Toruń stracił hokejową ekstraklasę. TKH przegrał rywalizację z Krynicą o utrzymanie. Spadek z ligi może oznaczać upadek tego sportu w mieście.
Ktoś "zdechnie" - obrazowo mówił o rywalizacji o utrzymanie prezes KTH Krynica Piotr Sady.

"Zdechnie", czyli upadnie - i w Krynicy, i w Toruniu, przed weekendowymi spotkaniami było jasne, iż to bój o coś więcej niż gra w elicie. Bój o coś więcej, niż ekstraklasa. I dla TKH, i dla KTH to była rywalizacja o przetrwanie i przyszłość.

Wygrała Krynica. TKH po dwóch porażkach w tym mieście sensacyjnie żegna się z ekstraklasą. Sensacyjnie, ponieważ jeszcze w trakcie rozgrywek takie rozwiązanie wydawało się niemożliwe.

Nawet, kiedy TKH zaczynał walkę z KTH o utrzymanie, był w komfortowej sytuacji. Regulamin rozgrywek - kontrowersyjny, budzący wątpliwości - dawał mu już na starcie sporą przewagę. Dzięki lepszemu bilansowi we wcześniejszej fazie rozgrywek, zaczynał walkę z kryniczanami od stanu 1:0. Musiał wygrać jedynie dwa mecze na Tor-Torze, by ekstraklasa w Toruniu została utrzymana.

Wygrał jeden. I tak rywalizacja przeniosła się do Krynicy. A tam stało się to, co wcześniej zapowiadał prezes KTH - gospodarze udowodnili, jak wielka jest różnica między nimi, a przereklamowaną ekipą z Torunia, w której najbardziej brakowało zawodników doświadczonych. TKH doskonale wykorzystywał nerwowość i błędy torunian dzięki spokojowi, jaki wprowadzało kilku weteranów ligi.

TKH pożegnał się z ekstraklasą w fatalnym stylu - w weekend przegrał dwa razy. Trudno było o optymizm po tym, jak zespół Tomasza Rutkowskiego grał w sobotę: źle, nieskutecznie, z wyraźnym respektem wobec gospodarzy.

Choć torunianie mieli chociażby w drugiej tercji sobotniego spotkania przewagę na lodzie kiedy jeden z zawodników KTH był na ławce kar, wynikało z tego niewiele. Ale kiedy to torunianie musieli się bronić, kryniczanie pokazywali, jak należy grać w przewadze. Bramkarz TKH Bartosz Stepokura był bezradny - gospodarze w sobotę zwyciężyli właśnie dzięki temu, że lepiej od TKH wykorzystywali takie sytuacje.

W niedzielę - pojedynek o wszystko. Gdyby spotkanie trwało jedną tercję, TKH byłby w ekstraklasie. Ale tego wieczoru TKH zrobił wręcz niewiarygodną przerwę w meczu. Najważniejsze starcie sezonu rozpoczął świetnie. Ale w drugiej tercji w ciągu zaledwie... czterech minut stracił po kuriozalnych błędach obrońców aż trzy bramki. Tuż po tym Stepokurę w bramce zastąpił Michał Plaskiewicz.

Mobilizacja, chwila desperackich ataków dała niewiele - straty do gospodarzy zmniejszył Jacek Dzięgiel. Ale od tego momentu obrona KTH nie popełniała błędów. Nawet mimo, że w końcówce meczu goście wycofali bramkarza.

O 20.10 mecz się skończył. A TKH rozstał się z ekstraklasą.



www.torun.gazeta.pl

Dlaczego TKH w kilka lat, mimo sponsorów i zainteresowania kibiców, stał się z zespołu walczącego o medale drużyną, która spadła z ekstraklasy? Co dalej z toruńskim hokejem? Czekamy na opinie czytelników - redakcja@torun.agora.pl



Wyniki meczów:

KTH - TKH 2:1

Tercje: 0:0, 2:1, 0:0

Bramki: 1:0 Tyczyński (30.), 2:0 Chabior (33.), 2:1 Bomba (40.)



KTH - TKH 4:3

Tercje: 1:2, 3:0, 0:1

Bramki: 0:1 Bomastek (5.), 1:1 Horny (10.), 1:2 Bouz (20.), 2:2 Petr Valusiak (24.), 3:2 Żołnierczyk (25.), 4:2 Chabior (28.), 4:3 Dzięgiel (41.)

TKH: Stepokura (w niedzielę od 28 min. Plaskiewicz) - Koseda, Kubat, Bomastek, Dzięgiel, Dołęga - Talaga, Lidtke, Bouz, Bomba, Marmurowicz - Porębski, Buril, Winiarski, Kuchnicki, Minge - Pietras, Chrzanowski, Wieczorek, Kalinowski.

Podziel się