Sport.pl

Rozmowy pod szatnią

mts
2010-03-07 , aktualizacja: 07.03.2010 20:12
A A A Drukuj
Kibice Vive Targi Kielce podczas meczu Ligi Mistrzów z MKB Veszprem Fot. Jarosław Kubalski / Agencja Kibice Vive Targi Kielce podczas meczu Ligi Mistrzów z MKB Veszprem
ZOBACZ TAKŻE
Paweł Podsiadło, rozgrywający Vive Targi

W ciągu tych feralnych dziesięciu minut mieliśmy za dużo strat. I to nie wynikających z presji przeciwnika, tylko z naszej winy. Nie powinniśmy tracić tak głupich piłek. Po raz kolejny kiedy prowadzimy przytrafia się parę błędów i rywale odskakują. A potem nie potrafimy odrobić strat. Nie jestem w stanie wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje... Może każdy myśli, że dotrwamy? Musimy przeprowadzić między sobą poważną rozmowę, bo tak być nie może. Musimy szanować piłkę oraz wynik.

Daniel Żółtak, kołowy Vive Targi

Popełniliśmy zdecydowanie za dużo błędów. Takie sytuacje nie mogą się zdarzać. Veszprem zrobił z tego kilka kontr, straciliśmy pięć bramek z rzędu. Próbowaliśmy w końcówce odrobić straty, wyszliśmy do nich wysoko, udało się zejść na dwie bramki, ale to jest za doświadczony zespół, by dał sobie odebrać zwycięstwo. To dla nas dobra nauczka na przyszłość, uczymy się jeszcze grać z najlepszymi. Musimy wyciągnąć wnioski, bo teraz przed nami dwa arcytrudne spotkania.

Rafał Gliński, skrzydłowy Vive Targi

- Mówiliśmy sobie już w szatni, że będzie mocna, agresywna obrona. Oni lubią wysoko wybiegać. Dlatego zmuszeni byliśmy do grania indywidualnego. Nie da się jednak wygrać, skoro się popełnia około 20 błędów technicznych. Można by nimi obdzielić ze trzy spotkania. Zabrakło nam zimnej głowy, bo mecz był jak najbardziej do wygrania.

Mariusz Jurasik, kapitan Vive Targi

Graliśmy dzisiaj bardzo dobrze, może z wyjątkiem tego przestoju w drugiej połowie. Nawet ja poważnie się przyczyniłem, że przegraliśmy... Przy stanie 20:18 mieliśmy przewagę jednego zawodnika i popełniłem dwa głupie błędy w ataku. Zamiast prowadzenia pewnego 22:18 zrobiło się 20:20. Potem Veszprem nie oddał zwycięstwa do końca. Jest zbyt klasową drużyną. Szkoda też początku spotkania. Nie wykorzystaliśmy czterech stuprocentowych okazji, bo powinniśmy prowadzić 9:3. Rywale zdobywali wtedy za dużo bramek z rekontr.

Podziel się