II liga siatkarzy. Piąty mecz w rywalizacji o utrzymanie dla wyżej notowanych Błękitnych Ropczyce. STS Skarżysko musi szukać swojej ostatniej już szansy w starciach z Górnikiem Siemianowice Śląskie.
Przewaga gospodarzy niewielka. Świadczy o tym fakt, że już po raz czwarty w rywalizacji tych dwóch zespołów, by wyłonić zwycięzcę potrzebny był tie-break. - Gospodarze zaczęli dobrze, ale w trzecim i czwartym secie nasza młodzież się pozbierała i zmobilizowała. Pomagali wszyscy - podkreślał Jerzy Wojtachnio, kierownik skarżyskiego debiutanta.
W decydującej partii podopiecznym Andrzeja Urbańskiego znów zabrakło niewiele. - Może nie powinienem tak mówić, ale w końcówce nie popisali się też sędziowie. Podjęli dwie dziwne niekorzystne dla nas decyzje. Trudno, walczymy dalej - dodał Wojtachnio.
Droga do pozostania jednak się wydłuża. W przyszły weekend znów w rywalizacji do trzech zwycięstw STS Skarżysko zagra z wyprzedzającym go o jedną pozycję w rundzie zasadniczej Górnikiem Siemianowice (pierwsze dwa pojedynki na wyjeździe). Przegrany w tej rywalizacji definitywnie opuszcza II ligę, zwycięzca będzie jeszcze grał w dodatkowych pojedynkach z drugim zespołem z barażów trzecioligowców.