Przewaga gospodarzy niewielka. Świadczy o tym fakt, że już po raz czwarty w rywalizacji tych dwóch zespołów, by wyłonić zwycięzcę potrzebny był tie-break. - Gospodarze zaczęli dobrze, ale w trzecim i czwartym secie nasza młodzież się pozbierała i zmobilizowała. Pomagali wszyscy - podkreślał Jerzy Wojtachnio, kierownik skarżyskiego debiutanta.
W decydującej partii podopiecznym Andrzeja Urbańskiego znów zabrakło niewiele. - Może nie powinienem tak mówić, ale w końcówce nie popisali się też sędziowie. Podjęli dwie dziwne niekorzystne dla nas decyzje. Trudno, walczymy dalej - dodał Wojtachnio.
Droga do pozostania jednak się wydłuża. W przyszły weekend znów w rywalizacji do trzech zwycięstw STS Skarżysko zagra z wyprzedzającym go o jedną pozycję w rundzie zasadniczej Górnikiem Siemianowice (pierwsze dwa pojedynki na wyjeździe). Przegrany w tej rywalizacji definitywnie opuszcza II ligę, zwycięzca będzie jeszcze grał w dodatkowych pojedynkach z drugim zespołem z barażów trzecioligowców.
Błękitni Ropczyce - STS Skarżysko 3:2 (25:18, 25:22, 21:25, 18:25, 15:13)
Stan rywalizacji: 3:2 - gospodarze się utrzymali.
STS: Krzyształowicz, Marcin Szumielewicz, Akala, Brojek, Brodawka, Lisowski, Szataniak (libero).