W piątkowy wieczór w hali Polonia spotkały się zespoły, które dotychczas najbardziej zaskakiwały swoją postawą. AZS systematycznie zbierał punkty i pochwały. W pewnym momencie wywindował się nawet na drugie miejsce w tabeli. Resovia punkty gubiła i chcąc wskoczyć do czwórki, w Częstochowie koniecznie musiała wygrać. Cel osiągnęła, ale trzeba od razu dodać, że akademicy trochę jej w tym pomogli. Tym razem nie pokazali swojego najgroźniejszego atutu - trudnej urozmaiconej zagrywki. Psując serwisy (w całym meczu aż 18), podali rękę rywalom, a ci szansę wykorzystali. Chociaż w pierwszych dwóch setach rzeszowianie mieli swoje problemy. Może poza znakomitym Finem Mikko Oivanenem (rozegrał świetny mecz, mimo że przed tygodniem skręcił kostkę), popełniali błędy. AZS w pewnym momencie potrafił zdobyć trzy punkty z rzędu, potem doprowadzić do remisu 24:24, ale miał za mało atutów, aby wygrać całą partię.
Drugiego seta uratował gościom Krzysztof Gierczyński, który wszedł na boisko przy stanie 9:4 dla AZS-u i poderwał swój zespół do walki. Resovia błyskawicznie odrobiła starty i wykorzystując zadziwiającą niemoc częstochowian, zwyciężyła do 18.
AZS też miał swojego cichego bohatera. Emocjonującego trzeciego seta zakończył mocnym zbiciem Toni Kankaanpaa, który jeszcze w drugiej partii zastąpił Krzysztofa Wierzbowskiego. Fin pokazał, że jest zawodnikiem, na którego można liczyć. Nie pękł w przyjęciu, chociaż był celem zagrywek rywali, a w ataku nie popełniał błędów. Na pewno dał satysfakcję kibicom, którzy bardzo ciepło przyjęli go w Częstochowie. Odwrócić losów meczu nie był jednak w stanie. Bo wczoraj Resovia po prostu była zespołem mocniejszym od AZS-u.
- Byli lepsi, pokazali klasę, pokazali swoje doświadczenie i zasłużenie wygrali - komentował po meczu libero AZS-u Paweł Zatorski. - Dzisiaj wykorzystali wszystkie nasze słabości, czego my nie potrafiliśmy zrobić. Cóż więcej. Brawa dla Oivanena za to, że wyszedł na boisko i skończył niemal wszystkie piłki.
- Popełniliśmy zbyt dużo własnych błędów, w dwóch setach oddaliśmy Resovii prawie za darmo 19 punktów i to ułożyło ten mecz - podkreślał trener akademików Grzegorz Wagner. - Takie mecze się jednak zdarzają. Musimy wyciągnąć wnioski i spróbować odrobić te straty w Jastrzębiu.
Domex Tytan 1 (24, 18, 28, 17)
Resovia Rzeszów 3 (26, 25, 26, 25)
Domex Tytan AZS: Drzyzga, Łuka, Wiśniewski, Janeczek, Wierzbowski, Nowakowski, Zatorski (libero) - Kardos, Mikołajczak, Kankaanpaa.
Resovia: Redwitz, Wika, Kosok, Oivanen, Akhrem, Grzyb, Ignaczak (libero) - Ilic, Papke, Gierczyński, Mika,