We wtorkowej "Gazecie" dokonaliśmy analizy prezesury Woracha w "Gieksie". Pochwaliliśmy prezesa za to, że borykający się z problemami GKS w ogóle jeszcze funkcjonuje. W dwunastu punktach wykazaliśmy jednak listę jego dotkliwych porażek. Worach odniósł się do zarzutów "Gazety".
1. Nieudana przygoda z Józefem J.
- Klub miała wspomagać Beskidzka Wyższa Szkoła Umiejętności z Żywca [należąca do Józefa J. - przyp. red.]. Po tym, jak w "Gazecie" ukazał się tekst dotyczący handlu kafelkami, pani kanclerz szkoły zadzwoniła do nas i powiedziała, że wycofuje się ze współpracy.
2. Strata sponsora - Katowickiego Holdingu Węglowego
- Po artykule w "Gazecie" o tym, że holding nie płaci nam na czas, zostaliśmy wezwani do KHW na spotkanie. Wiceprezes Marek Klusek poinformował nas, że skoro ukazują się takie teksty, to oni nie widzą dalszej możliwości współpracy. Rozmawiałem niedawno z prezesem KHW Stanisławem Gajosem i zapewnił mnie, że on traktuje tę umowę tylko jako zawieszoną. Być może w czerwcu wrócimy do współpracy. Obiecał też pomoc na innych płaszczyznach. I proszę tego nie traktować jako bajki.
3. Brak kontaktu z wierzycielami. Efekt: komornik
- Do września ubiegłego roku, gdy dyrektorem ds. finansowych był Marek Gintrowicz, telefony od wierzycieli rzeczywiście nie były odbierane. Potem nastąpiła jednak zmiana dyrektora i rozmowy były już prowadzone. A komornik? Tu nie ma dnia, aby nie przyszedł komornik i nie zajął konta. Tu codziennie odbywa się walka o byt.
4. Brak nowych sponsorów
- Nawiązałem kontakt z firmą marketingową z Niemiec, która miała znaleźć dla nas sponsorów. Jej oferta przyszła miesiąc temu. Okazało się, że jej usługi są dla nas zdecydowanie za drogie. Jeśli chodzi o spotkanie biznesowe przy okazji meczu z Pogonią Szczecin, to efekty są. Może znów potraktuje to ktoś jako bajkę, ale prowadzimy rozmowy przynajmniej z jedną firmą, która wtedy pojawiła się na Bukowej.
5. Spóźnienie z ofertą dla CentroPromSportu
- Negocjacje GKS-u z Centrozapem zerwał prezes tej firmy Ireneusz Król na antenie TVP. Kilka miesięcy potem rozpoczęliśmy rozmowy z CentroPromSportem [spółka zależna od Centrozapu - przyp. red.]. Nie deklarowaliśmy przygotowania dla niej jakiegoś memorandum inwestycyjnego. Nie jesteśmy domem maklerskim, żeby to zrobić. Zresztą był tu w klubie kiedyś Beskidzki Dom Maklerski i połamał sobie na tym zęby. Mieliśmy przedstawić CentroPromSportowi zwykłą ofertę inwestycyjną i to zrobiliśmy. Oferta była sprawdzana przez naszego prawnika. Może zrobił to z opóźnieniem, ale CentroPromSport ofertę dostał. Żaden termin na jej przedstawienie nie był jednak ustalony.
6. Brak dyrektora sportowego w klubie
- Piotr Piekarczyk zażądał trzykrotnej podwyżki, na co nie było nas stać. Nie stać nas było również na zatrudnienie jego następcy. Nowego trenera kolegialnie wybrał cały zarząd klubu.
7. Odejście trenera Adama Nawałki
- Trener dostał propozycję zatrudnienia przez urząd miasta. Wiązało się to ze znacznym podwyższeniem jego wynagrodzenia. Nie skorzystał z tej oferty. Trener i tak by odszedł, bo jeśli jest dobry, to zawsze ktoś bogatszy się po niego zgłosi. W tej sprawie nie mam sobie nic do zarzucenia. Nigdy nie wysyłałem sygnałów, że trener jest zbyt pazerny.
8. Strata kluczowych piłkarzy
- Krzysztofowi Kaliciakowi i Bartoszowi Iwanowi kończyły się w czerwcu kontakty. Iwan podpisał już nawet umowę z Piastem Gliwice. Z niewolnika nie ma pracownika. Obaj poszli do lepszych klubów, my nie chcieliśmy im zamykać drzwi do kariery. Ich odejście spowodowało znaczące obniżenie budżetu płac. To samo dotyczy także Grażvydasa Mikulenasa. Wypożyczony z Polonii Bytom Mateusz Kamiński nie chciał już u nas grać. Za Grzegorza Goncerza musielibyśmy zapłacić Ruchowi Chorzów 200 tys. zł. Nie stać nas na to. W zamian przyszli zawodnicy, którzy będą dostawać pensję w wysokości 2 tys. zł.
9. Sprawa Sabriego Bekdasa
- Przychodząc do GKS-u, miałem ideę, aby klub był przedsiębiorstwem przynoszącym zyski. To jedyna droga do tego, żeby mógł funkcjonować. Oczywiście wszystko przy współpracy z miastem i pozyskanymi przez nas inwestorami. Bekdas świetnie wpisywał się w moją wizję klubu. To człowiek poważny, który potrafi budować duże rzeczy i zorganizować biznes. Udało się go zainteresować ofertą GKS-u. Niestety, w "Gazecie", przeczytałem, że prezydent Uszok nie widzi możliwości współpracy z nim. Ja zrobiłem wszystko, żeby do tej współpracy doszło. Nie ma mowy o żadnym mamieniu kibiców. Powiem więcej, była też druga firma, która chciała zainwestować w GKS w podobny sposób. Być może dlatego, że bała się Bekdasa jako konkurencji. Tym razem nie chodziło o Turka, ale o katowickiego biznesmena. Ta propozycja też została odrzucona przez prezydenta.
10. Brak pieniędzy dla młodzieży
- Zgodzę się, że młodzież mocno odczuła kryzys w klubie. Nie za mojej kadencji doszło jednak do zajęcia dotacji przez komornika po przegranym procesie z Krzysztofem Markowskim. Komornik zablokował dotację i w efekcie nie można jej było wypłacić, a potem rozliczyć. Uważam, że komornik nie miał do tego prawa, bo były to środki celowe. W tym miejscu dodam, że w październiku prezydent Katowic Piotr Uszok obiecał mi, że w 2010 roku będzie finansował GKS na tym samym poziomie co w roku 2009. Tylko ta deklaracja sprawiła, że wciąż trwam na tym mało przyjemnym dla mnie fotelu prezesa GKS-u.
11. Brak przedstawiciela GKS-u na zjeździe PZPN-u
- Od września do października zarząd działał w niepełnym składzie i nie można było podjąć żadnej wiążącej decyzji. Stąd brak wniosku do PZPN-u o zmianę reprezentacji klubu na zjazd. Nawet jeśli po wejściu do zarządu Jacka Pluty można było jeszcze to zrobić, to i tak nie był to dla nas priorytet. Zresztą sam zjazd mógł zdecydować, że to ja będę delegatem GKS-u, ale tego nie zrobił.
12. Spółka GKS nie działa
- Założyliśmy spółkę, bo do stowarzyszenia nikt nie wejdzie. Nie stać było nas na wyższy kapitał niż minimalny (100 tys. zł). Mało prawdopodobne, że zdążymy do 3 marca z przekazaniem zespołu ze stowarzyszenia do spółki. A kibice? Mają przewidzianą swoją reprezentację w spółce. Złożyli zapotrzebowanie na akcje za 50 tys. zł. Konkretnie 171 osób.