Prezes Ruchu Radzionków: nie stać nas na drugą ligę

Rozmawiał Wojciech Todur
2010-02-17 , aktualizacja: 17.02.2010 18:25
A A A Drukuj
I dlatego "Cidry" chcą jak najszybciej awansować do ligi pierwszej! Wiosną zmienią się koszulki piłkarzy i stadion Ruchu. Klubowy budżet "dogrzeje" Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej.
Piłkarze lidera II ligi rozpoczęli zgrupowanie w Dzierżoniowie. Obóz miał być ostatnim szlifem przed wznowieniem rozgrywek (6 marca), ale że zima nie chce ustąpić, to PZPN zadecydował, że drugoligowcy rozpoczną zmagania tydzień później.

Wojciech Todur: Zaniepokoiło Pana opóźnienie startu sezonu?

Tomasz Baran, prezes Ruchu: Nie mogło być inaczej. Zabieraliśmy się do odśnieżania boiska, ale gdy przeanalizowaliśmy prognozę pogodę na najbliższe dni, to uznaliśmy, że to nie ma większego sensu. Czekają nas kolejne opady śniegu, temperatury wciąż będą się utrzymywać poniżej zera. Jak mamy rywalizować na zmrożonym boisku, gdzie grą rządzi przypadek, to już lepiej nie grać wcale. Najwyżej rozegramy dodatkowy sparing.

Kadrę macie już zamkniętą?

- Na ostatni guzik! Udało się zrobić ciut więcej, niż oczekiwałem. Myślę przede wszystkim o zakontraktowaniu Dawida Jarki, na którego w pewnym momencie już nie liczyłem. Teraz trenerzy muszą tylko scalić piłkarzy w zespół i o awans jestem spokojny.

Działacze Zawiszy Bydgoszcz i Zagłębia - z którymi przyjdzie wam rywalizować o premiowane awansem miejsca - wskazują na terminarz i powtarzają, że przed Ruchem najtrudniejsza droga.

- Bo tak jest. Po przełożeniu pierwszej kolejki zaczynamy od niezwykle trudnego wyjazdu do Polkowic. Zaraz potem przyjeżdża do nas Zagłębie, a chwilę potem mamy ciężki mecz w Bydgoszczy. Trzeba się będzie przyłożyć, ale przecież nie tylko na początku rundy. Tak jak mówiłem - kadrę mamy liczną i wyrównaną, musimy sobie poradzić.

Zmienił Pan strategię budowy drużyny? Wcześniej chętnie sięgał Pan po piłkarskich weteranów, a teraz do kadry Ruchu dołączyli głównie zawodnicy młodzi.

- Przy podpisywaniu kontraktu nigdy nie kieruję się wiekiem piłkarza, tylko umiejętnościami i finansami. Uzupełniliśmy zespół na pozycjach, które tego wymagały, czyli przede wszystkim na skrzydłach i w ataku. Maciej Manelski czy Tomasz Foszmańczyk to wciąż zawodnicy na dorobku. Gole mają strzelać Martin Matus, Jarka, a przecież nikt nie zapomina o Sebastianie Gielzie, który już teraz jest w dobrej formie. Oby tylko utrzymał ją na ligę.

Często Pan powtarza, że liczy się tylko awans. Skąd ten pośpiech? Jesteście przecież beniaminkiem.

- Nas nie stać na kolejny sezon w drugiej lidze. Gra w pierwszej lidze to zupełnie inny prestiż i możliwości. Już teraz wokół klubu kręcą się sponsorzy, którzy uzależniają swoją pomoc od awansu. Oni czekają na transmisje telewizyjne, kibice na dodatkowe emocje. Kibicowi szybko przeje się drugoligowe granie, bo jednak, poza kilkoma markowymi drużynami, trudno o rywali, którzy ściągają na stadion tłumy. Ewentualne podwyżki dla piłkarzy nie będą wielkim problem - bo to będzie korekta, a nie rewolucja. Pierwsza liga to jeszcze nie ekstraklasa, gdzie można liczyć na znaczne wpływy z Canal+.

Mówi Pan, że sponsorzy czekają na awans. Nie ma szans na nowe reklamy na koszulkach piłkarzy już wiosną?

- Są i będą. Dzięki zaangażowaniu burmistrza Radzionkowa nasz budżet dogrzeje Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej. I to nie będzie mała suma! Zmieni się też nasz stadion. Gdy tylko puszczą mrozy, chcemy zabrać się za montowanie trzech tysięcy krzesełek pozyskanych ze Stadionu Śląskiego.

Podziel się