Sport.pl

Trener Bogdan Kowalczyk ponownie poprowadzi Azoty

Wiesław Pawłat
2010-01-05 , aktualizacja: 05.01.2010 19:42
A A A Drukuj

Trener Bogdan Kowalczyk Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJ Trener Bogdan Kowalczyk
Od wtorku nowym trenerem szczypiornistów Azotów jest Bogdan Kowalczyk. To już trzecie podejście tego szkoleniowca do pracy w puławskim klubie.




Tym razem zastąpił Marka Motyczyńskiego, który został odwołany przez zarząd klubu. Władze puławian doszły do wniosku, że dalsza praca tego trenera nie gwarantuje osiągnięcia założonego celu - czyli uplasowania się w pierwszej czwórce ekstraklasy, choć Azoty aktualnie plasują się na piątej pozycji.

Jeśli chodzi o Bogdana Kowalczyka, to ma on bardzo bogatą przeszłość sportową i szkoleniową. Był bramkarzem reprezentacji Polski i jej trenerem. Grał i pracował także w Islandii. W kraju prowadził wiele znanych klubów - m.in. Warszawiankę i Wisłę Płock. Puławski zespół wprowadził w sezonie 2004/05 do ekstraklasy. W drugim podejściu, czyli w końcówce sezonu 2006/07 zdołał utrzymać Azoty w gronie najlepszych drużyn w kraju. - Zastanawiałem się nad przyjęciem tej propozycji i doszedłem do wniosku, że wprawdzie nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody, ale mnie to nie dotyczy, bo przecież przyjdzie mi prowadzić zupełnie inny zespół - dowodzi trener Kowalczyk. - Cel postawiony przed zespołem nie jest łatwy i ciężko będzie go zrealizować, ale postaram się sprostać temu zadaniu. Są trzy bardzo mocne drużyny: Targi Vive Kielce, Wisła Płock i MMTS Kwidzyn, a o czwartą lokatę będzie się toczył zażarty bój. Mam lepszy zespół niż poprzednio, a zawodników znam z występów w innych drużynach. Więcej będę o nich wiedział po 20 dniach, kiedy ich poznam dokładniej. Nie ukrywam, że osiągnięcie celu, jakim jest zajęcie na koniec sezonu czwartego miejsca, byłoby zdecydowanie łatwiejsze, gdybym prowadził zespół od początku sezonu. Myślę jednak, że parę rzeczy da się jeszcze w grze drużyny poprawić, choć czasu nie ma wiele.

Dlaczego ponownie sięgnięto po Bogdana Kowalczyka? - Chodziło nam o zatrudnienie trenera doświadczonego, który zna realia polskiej ligi - odpowiada Jerzy Witaszek, prezes Azotów. - Marek Motyczyński przez szereg lat był za granicą i nie wiadomo, jak by poradził sobie w fazie play-off. Musieliśmy zrobić ten ruch z odpowiednim wyprzedzeniem, aby w czerwcu móc śmiało spojrzeć wszystkim w oczy. Myślę, że ten zespół stać na wywalczenie miejsca w czwórce. Oczywiście stale myślimy o sprowadzeniu nowych graczy, ale nie chodzi nam o uzupełnienie składu, ale o perspektywicznych zawodników, na których opieralibyśmy się w przyszłości.

Podziel się