Sportowa tragedia kapitana AZS-u poruszyła całą siatkarską Polskę. Skręcenie stawu skokowego było wyjątkowo skomplikowane. Istniała nawet obawa, że zawodnik nie wróci do siatkówki. W Szpitalu Zakonu Bonifratrów w Katowicach przeszedł dwa poważne zabiegi, po których powiało jednak optymizmem.
- Kontuzja była poważna, nawet bardzo poważna i z tego trzeba sobie zdać sprawę - mówi menedżer zawodnika i dyrektor sportowy AZS-u Ryszard Bosek. - Dawid ma jednak charakter i na pewno będzie chciał wrócić na boisko. Kiedy to będzie, trudno w tej chwili powiedzieć.
Siatkarz od tygodnia przebywa w domu. Wczoraj miał się zgłosić w Katowicach na zabieg.
- Chodziło o zdjęcie szwów i sprawdzenie, jak to się goi - wyjaśnia Bosek. - W sumie ma przed sobą sześć tygodni leczenia, a potem czeka go rehabilitacja. Bez względu na to, ile ona potrwa, dwa czy trzy miesiące, najważniejsze, aby był w stu procentach zdrowy. Na razie ma nogę w gipsie i problemy z poruszaniem. Bardzo ważne, że psychicznie doszedł już do siebie.