Sport.pl

Polacy spadli na hokejowe dno

Łukasz Pałucha
2009-12-21 , aktualizacja: 22.12.2009 12:14
A A A Drukuj
Fot. Damian Kramski / Agencja Ga
W Chorwacji są dwa lodowiska, na których trenuje 50 młodych hokeistów. Połowa z nich przyjechała do Gdańska i wygrała z reprezentacją Polski degradując ją do hokejowej trzeciej ligi
SERWISY
W niedzielę w Gdańsku zakończyły się mistrzostwa świata do lat 20 I Dywizji grupy B w hokeju na lodzie. To taka druga liga w rywalizacji krajowych reprezentacji. Młodzi biało-czerwoni nie byli faworytami do awansu, ale spadku nikt się nie spodziewał. Polacy przegrali swoje trzy pierwsze mecze, ale w piątek pokonali rewelację turnieju Włochów 1:0. W niedzielę na zakończenie mistrzostw nie mogli tylko przegrać z Chorwacją - zdecydowanym outsiderem - która wcześniej zbierała w hali Olivia cięgi: 1:11 z Kazachstanem, 2:18 z Norwegią czy 4:16 z Białorusią. Uśmiechnięci od ucha do ucha Chorwaci kolejne pogromy "świętowali" wypadem do pobliskiego McDonalda.

Co więcej, w Chorwacji są zaledwie dwa lodowiska, na których w sumie trenuje około 50 młodych hokeistów. W sumie więc blisko połowa z nich przyjechała do Gdańska i okazała się lepsza od biało-czerwonych. Przykro było patrzeć, jak nadzieja polskiego hokeja traci kolejne gole w meczu zawodnikami, z których żaden nie zmieściłby się chyba nawet w najsłabszej polskiej drużynie ligowej. Gołym okiem widać było wyższe umiejętności indywidualne polskich zawodników, z których część gra w PLH. Ale co z tego, skoro nie tworzyli drużyny. - To dramat polskiego hokeja - mówi trener Stoczniowca Gdańsk Andrzej Słowakiewicz, który uważnie obserwował mistrzostwa i który "oddał" do kadry sześciu hokeistów. - Symptomatyczne jest to, że żadnej bramki dla kadry nie strzelił zawodnik na co dzień trenujący w Szkole Mistrzostwa Sportowego. To daje dużo do myślenia, to wyraźny sygnał, że trzeba coś zmienić w systemie szkolenia - tłumaczy Słowakiewicz. Załamany trener reprezentacji Mieczysław Nahunko nie potrafił jednak znaleźć przyczyny blamażu. O swoich błędach nie wspomniał.

Za karę za rok młodzi Polacy mierzyć mogą się z takim potęgami sportów zimowych jak Tajwan, Turcja czy Nowa Zelandia. Marnym pocieszeniem jest fakt, że tak nisko spadli także choćby Francuzi.

Polecamy - Hokejowe dno. Pokonują nas kraje z dwoma lodowiskami



Podziel się