Od lat największym sponsorem lubelskich klubów sportowych jest miasto. Gdyby nie pieniądze z budżetu, piłkarze Motoru Lublin od dawna biegaliby po prowincjonalnych boiskach. Miejska kasa wspiera też szczypiornistki SPR i trzyma przy życiu żużlowców KMŻ.
Wszystkie kluby solidarnie co roku jednak narzekają, że dostają z miasta za mało. - Zdajemy sobie sprawę, że potrzeby są dwukrotnie wyższe - komentował prezydent Adam Wasilewski kształt przyszłorocznego budżetu. Trzeba było na czymś zaoszczędzić i zaoszczędzono. Na sporcie.
Wiadomo, że potrzeby klubów rosną z roku na rok, ale do podziału w 2010 r. będzie nawet mniej niż było w tym roku. Dla klubów z "tortu", jakim jest budżet, przypadną zaledwie 2 mln zł (o 100 tys. mniej niż w 2009 r.).
Drugą formą wsparcia profesjonalnego sportu w Lublinie są stypendia wypłacane przez ratusz zawodnikom lubelskich klubów. Nie mają jednak oni co liczyć na to, że w przyszłym roku z miejskiej kasy będą dostawać więcej. Ratuszowi finansiści uznali, że skoro w 2009 r. na stypendia wystarczyło 1,7 mln zł, to tyle samo wystarczy też w 2010 r. i taką sumę wpisali do projektu budżetu.
Nie poprawi się też w przyszłym roku infrastruktura sportowa. Jeśli szczypiornistki i koszykarze nie mają na co narzekać i mają gdzie grać, a fani tych dyscyplin mogą oglądać mecze w przyzwoitych warunkach, to inne popularne dyscypliny - piłka nożna, czy żużel będą musiały działać w spartańskich warunkach, czyli w takich, jak do tej pory.
Wiadomo, że miejski stadion przy al. Zygmuntowskich jest w opłakanym stanie, a boisko, na którym grają piłkarze Motoru jest znane w całej I lidze z tego, że łatwo na nim o skręcenie stawu, takie to klepisko. I to się w przyszłym roku nie zmieni. Prace na stadionie wprawdzie znalazły się w projekcie budżetu, ale w dziale inwestycji, na które nie ma pieniędzy. W tej samej rubryce znalazła się modernizacja lekkoatletycznego stadionu Startu.
Czy to znaczy, że ruszy budowa nowego miejskiego stadionu przy ul. Krochmalnej? Również nie. Jest 1 mln zł na projekt tego stadionu.
Większością obiektów sportowych w mieście zawiaduje Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Na inwestycje dostanie śmieszne pieniądze - 3,6 mln zł. Wystarczy głównie na rekreację: miniaquapark dla dzieci na krytej pływalni przy al. Zygmuntowskich, dalsze inwestycje w ośrodku Słoneczny Wrotków. Znajdzie się trochę pieniędzy na parkingi przy hali Globus i zadaszenie lodowiska, jakie w zimie rozkłada się przy Globusie. Śmieszne kwoty przeznaczono na remont stadionu Sygnału. 200 tys. wystarczy zaledwie na szatnie, toalety i prysznice. A plany były zupełnie inne, bo Sygnał miał stać się centrum sportowym dla dzielnicy Dziesiąta. Jej mieszkańcy jednak na to poczekają, podobnie jak cały Lublin na obiekty z prawdziwego zdarzenia.