Sport.pl

Piłka nożna. Raków przegrany nie tylko na boisku

Artur Kucharski, Tadeusz Iwanicki
2009-11-16 , aktualizacja: 16.11.2009 16:01
A A A Drukuj
Fot. Grzegorz Skowronek / AG
Biorąc pod uwagę przedsezonowe zapowiedzi, Raków wypadł na miarę oczekiwań. Przepychanki i kłótnie wewnątrz klubu sprawiły jednak, że generalnie rundę uznać trzeba za nieudaną
Gdy do Częstochowy trafił trener Leszek Ojrzyński, postawiono mu dwa cele. W sezonie 2008/09 miał utrzymać drużynę w II lidze, a w obecnym wywalczyć awans na zaplecze ekstraklasy. Kryzys finansowy w Rakowie spowodował jednak spore zamieszanie. W związku z niepewną sytuacją ostateczny kształt kadry poznaliśmy tuż przed rozpoczęciem sezonu. Zmieniły się też cele. I to diametralnie! Nikt nie mówił już o awansie, a jedynie o utrzymaniu. Do Częstochowy trener Ojrzyński sprowadził kilku zawodników z różnych stron Polski. Niektóre transfery okazały się chybione, ale drużyna i tak prezentowała się nieźle. W 19 rozegranych kolejkach (w tym dwóch awansem z rundy wiosennej) Raków zdobył 24 punkty, jest 11. w tabeli i ma sporą (dziewięć punktów) przewagę nad strefą spadkową. Dorobek drużyny trzeba podzielić między dwóch szkoleniowców. 20 punktów częstochowianie zdobyli pod wodzą Ojrzyńskiego. Pozostałe cztery wywalczyli, gdy trenerem był Olbiński.

Ojrzyński został zwolniony przed meczem z Nielbą Wągrowiec głównie za krytykowanie działaczy i "psucie wizerunku klubu". Nie można mu zarzucić braku wyników. Raków cały czas zajmował miejsce w środku stawki i był na dobrej drodze do zrealizowania planu postawionego przez działaczy. Ojrzyński pozwalał sobie jednak na otwartą krytykę, która nie służyła klubowi. Zdarzało mu się przekroczyć granice zdrowego rozsądku - tak jak w wypowiedziach o niedożywionych, słaniających się na nogach piłkarzach, które naraziły i klub, i samego trenera na śmieszność. Szkoleniowiec zaczął się zajmować sprawami, które nie należały do jego kompetencji (choć miał do tego upoważnienie działaczy). Szukał sponsorów, organizował dodatkowe atrakcje dla kibiców. Próbował to wytłumaczyć nieudolnością działaczy i - sądząc po efektach ich pracy - pewnie miał sporo racji. Ale czy pomógł w ten sposób klubowi i sobie? Sprawy zabrnęły tak daleko, że decyzja o zmianie trenera stała się oczywista. Choć z drugiej strony, jeśli obecne władze nie mają zamiaru dalej pracować dla klubu (wybory już za kilka dni - 23 listopada), to przyszłość Ojrzyńskiego mogły pozostawić w rękach tych, którzy zdecydują się przejąć kierownictwo w Rakowie. Tym bardziej że rozstanie się ze szkoleniowcem przed wygaśnięciem umowy wiąże się z dodatkowymi kosztami.

Raków przegrał jesienią dziewięć meczów, ale znacznie więcej niż na boisku stracił na personalnych kłótniach i przepychankach. Utracony prestiż odzyskać będzie znacznie trudniej niż pozycję w tabeli.

Podziel się