Na inaugurację rozgrywek ekstraklasy zespół Pronaru Zeto Astwy AZS Białystok przegrał 0:3 w Bydgoszczy z Centrostalem. Takiego wyniku można było się spodziewać, gdyż nasza ekipa przystąpiła do spotkania bez nominalnej rozgrywającej. Dziś być może grę białostoczanek poprowadzi już kontuzjowana wcześniej Magdalena Godos. Pojedynek (początek o godz. 19 w sali SP nr 50 przy ul. Pułaskiego) będzie szczególny m.in. dla Walawender, która to w barwach zespołu z Białegostoku debiutowała w ekstraklasie.
Rozmowa z Katarzyną Walawender
Tomasz Piekarski: Zagrasz przeciwko drużynie, w której występowałaś w poprzednim sezonie. Ten mecz wzbudza w tobie szczególne emocje?
Katarzyna Walawender: Tak, ale przede wszystkim dlatego, że działacze klubu z Białegostoku nie wywiązali się nadal z pewnych zobowiązań finansowych co do mojej osoby [białostoczanie również zalegają pieniądze Karczmarzewskiej-Purze - red.]. Jeżeli natomiast chodzi o sam mecz, to chcemy wygrać, tym bardziej że w pierwszym spotkaniu sezonu przegrałyśmy 2:3 z Gwardią Wrocław.
Czyli przy ataku ręka ci nie zadrży, a uderzysz piłkę ze zdwojoną siłą.
- Zgadza się, ale moja siła nie będzie skierowana przeciwko byłym koleżankom, ale pewnym panom, którzy nie wywiązali się do dnia dzisiejszego ze zobowiązań. Zawodniczki, z którymi występowałam, darzę dużym sentymentem w odróżnieniu od zarządu klubu z Białegostoku.
W przedsezonowych sparingach spisywałyście się bardzo dobrze, wygrałyście 11 z 14 meczów, ligę rozpoczęłyście jednak od zaskakującej porażki z Gwardią. Co się stało w tamtym meczu?
- Trudno powiedzieć. Na pewno jednak żaden element w naszej grze nie funkcjonował odpowiednio. Nie zagrałyśmy dobrego spotkania. Najłatwiej stwierdzić, że w naszym zespole nie funkcjonowało przyjęcie, ale też traciłyśmy seriami punkty, słabo zagrywałyśmy. Ponadto nie było osoby, która wzięłaby na siebie ciężar gry. Mam jednak nadzieję, że ten mecz z Gwardią to był tylko zimny prysznic i w kolejnych spotkaniach będzie już tylko lepiej.
Musi być lepiej, skoro waszym celem są brązowe medale.
- Celem jest miejsce w pierwszej czwórce rozgrywek. A brązowe medale myślę, że oczywiście są w naszym zasięgu. Moim zdaniem poza zespołami z Bielska i Muszyny pozostałe drużyny prezentują wyrównany poziom i walka o te trzecie miejsce powinna być ciekawa.
W piątek to wy będziecie faworytkami.
- Jedziemy po zwycięstwo i chcemy zmazać plamę, za jaką uważam naszą porażkę z Gwardią. Na pewno jednak rywalki się nie poddadzą, a w składzie zespołu z Białegostoku są jeszcze dwie zawodniczki, które w poprzednim sezonie grały w ekipie z Dąbrowy Górniczej i też pewnie będą chciały udowodnić swą wartość. My jednak zrobimy wszystko, żeby wygrać, i mam nadzieje, że zdobędziemy trzy punkty. Jeżeli bowiem chcemy być wysoko w tabeli, również w starciach wyjazdowych musimy wygrywać.