Od wyniku dzisiejszego meczu z Czechami zależy, czy nasza reprezentacja będzie miała jeszcze cień szansy na awans do mundialu. Część kibiców bez względu na wieści z Pragi ogłosiła bojkot zaplanowanej na środę gry ze Słowacją w Chorzowie.
Zdania na temat akcji polskich fanów są podzielone. PZPN zapewnia, że do bojkotu nie dojdzie. Sprzedaż biletów idzie jednak kulawo.
Bogdan Kalus aktor, kibic Ruchu Chorzów
Trzeba coś z polską piłką zrobić i - jeżeli nie da się po dobroci - to może protest nie jest takim złym wyjściem. Sam czuję się bezradny, gdy patrzę na działania związku. To beton odporny na wszelkie naciski. Grzegorz Lato, którego znam prywatnie, to sympatyczny człowiek, ale zupełnie nie nadaje się na swoje stanowisko. Rzadko zgadzam się ze Zbigniewem Bońkiem, ale teraz podpisałbym się pod jego pomysłem, by zawiesić rozgrywki na dwa lata, bo inaczej tego brudu się nie wypleni. Teraz grozi nam, że od piłki nożnej nadal będą stronić ludzie z pieniędzmi i pasją.
Richard Sima dziennikarz czeskiej gazety "Denik Sport"
Naszym fanom nie przyszłoby do głowy organizować bojkotu. Wynika to z różnic w mentalności. Polacy bardziej kierują się emocjami, są też większymi kibicami piłki od Czechów. Gdy czytam, że polską piłkę toczy korupcja, rządzą nią ci sami ludzie od lat, a kibice nie potrafią się zachować na meczach wyjazdowych reprezentacji, odnoszę wrażenie, że nic wielkiego się przez ten bojkot nie stanie. Zresztą potyczka ze Słowacją będzie prawdopodobnie o nic. Mnie się nawet podoba, że polscy fani potrafi się tak zorganizować. Zamiast - w dowód frustracji - rozbijać wystawy sklepowe czy napadać ludzi, oni wolą na ten mecz w ogóle nie przychodzić. Ja temu przyklaskuję!
Kazimierz Kutz poseł, reżyser
Bardzo ciekawe jest to zachowanie kibiców. Ten pomysł z protestem ma swoją urodę, to taka spontaniczna demokracja. Kibice chcą wstrząsnąć związkiem, protestują przeciwko zniszczeniu przyjemności, którą czerpali z oglądania spotkań piłkarskich. Czują niesmak. Niezwykłe jest też to, że ten protest może się udać. To pokazuje, jak bardzo jesteśmy dziś niezależni. Żal mi tylko piłkarzy, bo oni są w najgłupszej roli.
Marek Szczerbowski dyrektor Stadionu Śląskiego
Kibice mają prawo protestować, a ja mam prawo zachęcać ich, aby przyszli na stadion. Uważam, że mecz ze Słowacją może zmienić oblicze reprezentacji i wszystkiego, co złe w polskiej piłce. Apeluję do kibiców, aby przyszli na ten mecz dla naszej reprezentacji i dla Stadionu Śląskiego. Mam też prywatne marzenie dotyczące frekwencji. Brakuje tylko 30 tysięcy osób, aby za mojej kadencji na stadionie wszystkie imprezy obejrzał okrągły milion widzów.
Zbigniew Koźmiński wiceprezes Piasta Gliwice, były rzecznik PZPN-u
Ten cały bojkot to zwyczajne dorabianie ideologii. Zainteresowanie meczem ze Słowacją jest słabe, bo to spotkanie bez stawki. Nie rozumiem komu tych paru protestujących głupków chce zaszkodzić? To uderzenie w reprezentację, a nie w PZPN. Budżet związku jest przecież stabilny, a wpływy z biletów stanowią tylko jego mały ułamek. Zgadzam się tylko z tym, że ceny biletów na to spotkanie powinny być trochę niższe. Z drugiej strony nie ma co jednak robić Caritasu - w końcu to mecz reprezentacji Polski. Spodziewam się, że na Stadionie Śląskim pojawi się 10-15 tysięcy kibiców.
Andrzej Iwan były reprezentant Polski
Rozumiem, że kibice są wk na PZPN. Związek denerwuje przecież nie tylko ich, ale nawet ludzi związanych z piłką. Działania kibiców to taki krzyk rozpaczy, ale obawiam się, że może być on nieskuteczny. Ze związkiem nie potrafił sobie przecież poradzić nawet polski rząd. Obstawiam, że na środowy mecz wybierze się pewnie kilka tysięcy osób.