Sport.pl

Kozdrańscy wzorem

Tomasz Welc
2009-08-12 , aktualizacja: 12.08.2009 19:11
A A A Drukuj
- Wiem, że mogę skakać jeszcze lepiej - mówi Andrzej Rzeszutek, skoczek do wody Stali Rzeszów i kadry Polski, który podczas tegorocznych mistrzostw świata seniorów w Rzymie zajął ósme miejsce w skokach z trampoliny 1-metrowej.

Fot. arch.


Osiągnięty w połowie lipca w stolicy Włoch sukces niespełna 18-letniego zawodnika to historyczny wynik polskich skoków do wody. Nigdy wcześniej żaden polski zawodnik nie zakwalifikował się do finału podczas mistrzostw świata seniorów. Rzeszutek nie tylko się zakwalifikował, ale dodatkowo - będąc jeszcze juniorem - toczył wyrównaną walkę o czołowe pozycje medalowe.

- Podczas mistrzostw czułem, że wchodzę na wyższy poziom - mówi rzeszowski skoczek, który od tego roku jest prowadzony przez ormiańskiego trenera reprezentacji Polski Serża Koczariana już według seniorskiego programu. - Jak już dotarłem do finału, to okazało się, że mogę walczyć z seniorami. To daje mi większą pewność siebie i mniejszy stres na przyszłość. Chociaż z drugiej strony wiem, że teraz wymagania wobec mnie wzrosną - dodaje zawodnik.

Rzeszutek skakać zaczął w wieku sześciu lat. - Rodzice zapisali mnie do sekcji i, chociaż przez pierwszych kilka lat byłem przeciętnym zawodnikiem, to teraz nie żałuję tego - mówi Andrzej. - Wybijać się zacząłem po czterech latach ciężkiej pracy na treningach. W sumie skoki trenuję już 11 lat. Treningi odbywają się raz dziennie od godz. 14 do 18 przez sześć dni w tygodniu. Tylko na wakacjach mam miesiąc wolnego. Czasem też w zimie uda się wyskoczyć, by pojeździć na nartach - opowiada reprezentant Polski.

Mimo nawału zajęć na basenie, Andrzej nie ma problemów z nauką. - Chodzę do V LO i zawsze mogę liczyć na wyrozumiałość nauczycieli. Wiadomo, że z powodu startów nie zawsze mogę być obecny, ale nauczyciele pozwalają mi zaliczać materiał w innych terminach - mówi Rzeszutek, który we wrześniu zacznie naukę w klasie maturalnej. - Zdaję sobie sprawę, że może być w tym roku ciężko, ale myślę, że jakoś pogodzę sport z nauką - dodaje zawodnik.

Wątpliwości co do tego nie ma jego trener, Serż Kaczarian, który chwali podopiecznego. - Andrzej jest człowiekiem pracowitym, bardzo dobrym, zdyscyplinowanym, posłusznym, solidnym. Na treningach, podobnie jak w szkole, nie ma z nim żadnych problemów. Nie ma dyskusji, nie ma sprzeciwów. Andrzej systematycznie chodzi na treningi, co daje efekty. W tym roku podczas mistrzostw Europy w Budapeszcie wywalczył srebrny medal, a jego możliwości są znacznie większe - mówi Kaczarian. - To wykluczone, by po tych sukcesach Andrzejowi przewróciło się w głowie. Mamy super stosunki między sobą. Jest tak ułożony, że nie ma szans, żeby nagle odbiła mu sodówka. Tym bardziej, że w stałym kontakcie ze mną są jego rodzice, którzy też starają się pomagać - dodaje trener. Swojego opiekuna chwali też Rzeszutek. - To dobry trener. Ufam mu i zdaję sobie sprawę, że on wie więcej i że chce dla mnie jak najlepiej - mówi Andrzej.

Kaczarian zaznacza, że Andrzej jest wzorem dla najmłodszych zawodników w sekcji. - Najmłodsi biorą z niego przykład, wszyscy są zapatrzeni w niego - mówi. - Staram się jak mogę, by być wzorem dla młodszych zawodników. Na moim przykładzie inni widzą, że ciężka praca może przynieść efekty - odpowiada skromnie Andrzej, który może także liczyć na pomoc braci Andrzeja i Grzegorza Kozdrańskich. - Obaj są legendami, ikonami tej dyscypliny sportu w Polsce. Chciałbym im dorównać w osiągnięciach. Przyjaźnimy się, a jako trenerzy też dużo mi pomagają, zawsze mogę liczyć na ich pomoc i rady, z których często korzystam - mówi skoczek z Rzeszowa.

Osiągnięcia Andrzeja imponują tym bardziej, że w Rzeszowie, który jest polską stolicą skoków do wody, nie ma najlepszej bazy. - Nie mamy warunków jak inne liczące się kraje i ciężko nam gonić czołówkę. Rosjanie czy Amerykanie mają dwa-trzy razy lepsze warunki. To hamuje nasz rozwój - mówi Kaczarian. - Gdyby te warunki były lepsze, to nie tylko ja, ale też inni, bo mamy wielu zawodników mających perspektywy na przyszłość, mogliby osiągnąć dużo więcej na arenie międzynarodowej. Mamy obecnie mocną kadrę juniorów, ale brakuje ośrodka, w którym moglibyśmy doszlifować najtrudniejsze elementy - stwierdza Rzeszutek.

Niestety, póki co, basen przy ul. Matuszczaka jest to jedyne miejsce, gdzie rzeszowscy skoczkowie do wody mogą trenować. Nowy basen, który będzie spełniał wszystkie wymagania, ma powstać w ciągu najbliższych dwóch lat przy osiedlu Strzyżowska.

tomasz.welc@rzeszow.agora.pl

Podziel się