Komisja ds. Licencji Klubów I ligi nie widzi naszego klubu w tej klasie rozgrywkowej. Zaważyła na tym fatalna organizacja klubu za czasów prezesury Joachima Langera, którego Jarosz zastąpił zaledwie tydzień temu.
- Pan Jarosz miał tylko kilka dni, a i tak zrobił dla klubu wiele dobrego. Gdyby działacze GKS-u myśleli i zachowywali się tak odpowiedzialnie od jesieni to teraz nie byłoby żadnego problemu - komentuje Jan Popiołek, przewodniczący Komisji. GKS przedstawił ugody dotyczące spłaty zadłużenia wobec piłkarzy i ZUS-u. - Polegli na Urzędzie Skarbowym - dodaje Popiołek.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że łączne zadłużenie GKS-u sięga 1,8 miliona złotych. - Nie tak dużo, ale na pewno ponad milion. Szkoda, że nie wszyscy członkowie komisji byli nam przychylni. Przecież przyznanie nam licencji równa się spłacie długów. Który sponsor zainwestuje w klub, który zostanie wyrzucony z ligi? - pyta Jarosz.
GKS ma jeszcze szansę na grę w I lidze. - Po otrzymaniu uzasadnienia mogą zwrócić się do Komisji Odwoławczej - przypomina Popiołek. - Odwołamy się. Na pewno! Tylko co to zmieni? Przecież Urząd Skarbowy nie umorzy nam długu. To byłoby przestępstwo. Przez weekend przemyślimy strategię, a od poniedziałku na nowo zabieramy się do pracy - kończy Jarosz.
Bez problemów licencje dostały GKS Katowice i Podbeskidzie Bielsko-Biała. - Jestem pełen uznania dla działaczy z Katowic, ich wniosek był bardzo wiarygodny - chwali Popiołek.