Sport.pl

Rozebrany mężczyzna na stadionie. Oniemiałem

Rozmawiał Wojciech Todur
08.06.2009 , aktualizacja: 09.06.2009 13:16
A A A Drukuj
Słynna flaga Łukasza Jachyma

Słynna flaga Łukasza Jachyma (Fot. BARTLOMIEJ BARCZYK/AG)

Prezes GKS-u Tychy przekonał się, że nie warto ufać szalikowcom. - Możecie o mnie mówić, że jestem naiwniakiem. Chciałem zbudować azyl na piłkarskim bagnie. Po trzyletniej przygodzie z klubem uważam, że jestem na to za słaby - przyznaje Łukasz Jachym.
Szef tyskiego klubu jest rozgoryczony. Podczas piątkowego meczu II ligi pomiędzy GKS-em i Zagłębiem po raz pierwszy za czasów jego prezesury na stadionie doszło do chuligańskich burd. Policja musiała użyć broni gładkolufowej. Wcześniej dzieci i kobiety, których nie brakowało na trybunach, zmuszone były oglądać gorszący obrazek, gdy po koronie stadionu spacerował kompletnie pijany, rozebrany do naga mężczyzna.

Wcześniej Jachym bardzo mocno stawiał na współpracę z kibicami. Zaprosił do zarządu przedstawiciela fanów, słuchał pomysłów kibiców, którzy zaproponowali m.in. obniżenie stadionowych płotów. - W klubie nie ma chyba ani jednej rzeczy, o której nie wiedzą kibice. Od spraw finansowych, przez sportowe, aż po plany na przyszłość - wszystko jest zawsze jasne i przejrzyste. Ta otwartość jest podstawowym budulcem dobrych relacji i mamy nadzieję, że nigdy to się nie zmieni - mówił "Gazecie". Teraz ma dosyć. - W piątek wieczorem usiadłem przy piwie i pomyślałem, że gdyby w wyniku interwencji policji ktoś stracił oko, to nie siedziałbym teraz w fotelu, tylko w prokuraturze - wzdycha.

30-letni Jachym to wielki kibic, z biało-czerwoną flagą z napisem "Tychy" zjeździł cały świat. Jest prezesem Stowarzyszenia Sympatyków Reprezentacji Polski "Biało-Czerwoni". Przyjaźni się z Jerzym Dudkiem. Liczył, że wprowadzi GKS Tychy do ekstraklasy. Marzył, że w 2021 roku, na 50-lecie klubu, tyszanie powalczą o mistrzostwo Polski. - Moje marzenia rozbiły się o rzeczywistość. To, co wydarzyło się w piątek, przetrąciło mi kręgosłup. Chciałem zbudować klub wolny od afer, w którym nie oszukuje się kibiców. Położyłem na szali swój autorytet i przegrałem. Gdy zobaczyłem na koronie stadionu tego rozebranego mężczyznę, oniemiałem. Kto go rozebrał? Przecież to zezwierzęcenie! - nie kryje oburzenia Jachym.

Zarząd klubu przeprosił za incydent i w specjalnym oświadczeniu zapowiedział, że w lipcu - podczas walnego zgromadzenia członków klubu - poda się do dymisji. - Moja decyzja jest nieodwołalna. Dla mnie GKS był jak małżeństwo, a ja nie chcę dzielić życia z niezrównoważoną kobietą, która jednego dnia będzie cię kochać, a drugiego zdradzi - mówi.

Gdy Jachym postawił na bliską współpracę z kibicami, "Gazeta" przestrzegała, że to się może źle skończyć. - Nie wpuściliśmy kibiców do klubu, jak sugerowała "Gazeta", po prostu chcieliśmy być z nimi szczerzy. Zapracować w ten sposób na ich szacunek. Teraz wiem, że byłem naiwny. Moje pomysły nie mogły trafić do ludzi, dla których niszczenie własnego stadionu jest czymś normalnym - podkreśla Jachym.

Na internetowym forum klubu kibice proponują, żeby przeprosić prezesa, inni uważają, że Jachym chce tylko wstrząsnąć środowiskiem kibiców, a o odejściu tak naprawdę nie myśli. - Chcę odejść. Nie będę wypowiadał kibicom wojny. Zeznawał na policji. Myślałem, że kibice kupią moje marzenia i pomogą mi. Wchodziłem na forum, dyskutowałem z nimi. Teraz myślę, że słuchało mnie 10-15 procent. Reszta myśli po swojemu. Nie dostrzegli, że chciałem zbudować azyl na piłkarskim bagnie, które pielęgnuje PZPN - mówi Jachym.

Część kibiców uważa, że prezes wykorzystał burdę jako pretekst do odejścia z klubu. - Powtarzają, że gdy sprawy miały się dobrze, to siedziałem cicho. To powiem, jak było w czasach, gdy zostałem prezesem. Rosły długi, na wypłaty mieliśmy 4 tysiące i 100 złotych miesięcznie, a w szatni jeden komplet strojów! Jeżeli mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, to nie mam sobie nic do zarzucenia. Klub ma solidne zaplecze finansowe, awansował do drugiej ligi, za moich czasów nie dotknęła nas korupcja - wyjaśnia prezes.

Jachym nie wyklucza, że nadal będzie sponsorować GKS. - I może w końcu dożyję czasów, gdy kibice zrozumieją, co znaczy kochać swój klub, a rodzice z dziećmi nie będą się obawiać, że do ich sektora nagle wkroczy starający się zaprowadzić spokój oddział prewencji. Nawet wiem, co jest potrzebne, żeby tak właśnie się stało. Dobre prawo, które zatrzyma chuliganów przed stadionami i nowoczesna infrastruktura. Na to jednak wpływu nie mam - kończy Jachym.

  • Już Grecy wiedzieli. bronimir 10.06.09, 13:20

    Baby trzeba gnać ze stadionow pod karą śmierci. Nagi mężczyzna na stadionie tonormalka, nie można go krępować obecnością kobiet. Taka jest Europejska kultura.Dość żydowskich obyczajow z »