Derby na start Ekstraklasy » - Czuję się bardzo kiepsko. Nie wyleczyłem się do końca przed wylotem na zgrupowanie w Turcji, a teraz ponowna zmiana klimatu z ciepłego na zimny mnie rozłożyła - mówi Motyka. Trenera zabrakło na środowym treningu Polonii. W czwartek pojawić się musiał, bo w Bytomiu nie było nawet... drugiego trenera. Dietmar Brehmer wyjechał na konferencję szkoleniową do Warszawy.
Motyka przyznaje, że mecz z mistrzem Polski na inaugurację wiosennych rozgrywek to wyjątkowo trudne zadanie. - Na początek wolałbym się spotkać z kimś innym. Wisła to przecież najmocniejsza drużyna w Polsce. Piłkarsko na pewno jest od nas lepsza - mówi. Dla Motyki, który przez wiele lat był związany z Wisłą jako zawodnik, mecz będzie miał wyjątkowe znaczenie.
- Jestem wiślakiem. Dlatego, jeśli wygramy najbliższe spotkanie, to będzie mi trochę przykro, że odbieram Wiśle szanse na tytuł mistrza Polski - mówi.
Trenera Polonii nie mogło zabraknąć na wczorajszych zajęciach z jeszcze jednego powodu. Tego dnia bytomianie odbyli bowiem decydujący trening stałych fragmentów gry. - Oczywiście ćwiczyliśmy "szarańczę", ale pojawiły się też nowe zagrania - zdradza Motyka. Jak ustaliła "Gazeta", najnowsze zagrywki Motyki nie mają jeszcze swoich nazw. - Trener rzeczywiście pokazał nam coś nowego. Nasz szkoleniowiec lubi zaszokować stałymi fragmentami. Nowe zagrania już zakodowaliśmy, a przed ich rozegraniem będziemy posługiwać się gestami - zdradza skrzydłowy Hubert Jaromin.
Bytomianie nie mają co liczyć na to, że Wisła ich zlekceważy. - O meczu z Polonią Bytom myślę od stycznia - powiedział niedawno Paweł Brożek, krakowski snajper. - Nie sądzę, byśmy musieli się w Bytomiu bronić. Raczej będziemy z całych sił próbowali zdobyć bramkę - dodawał reprezentant kraju.
Poloniści są świadomi klasy rywala. - Nie dopuszczamy myśli, że możemy przegrać. Remis wzięlibyśmy jednak w ciemno - przyznaje Jaromin. W naszym zespole nie będzie mógł zagrać pauzujący za żółte kartki Adrian Klepczyński. Polonia zdecydowała, że chce pozyskać 21-letniego napastnika Unii Janikowo Łukasza Gikiewicza. Transfer zawodnika nie zostanie jednak sfinalizowany przed meczem z Wisłą.
Nie ma większych obaw o to, że w rozegraniu piątkowego meczu przeszkodzi pogoda. - Murawa jest w stanie idealnym, tak jakby był czerwiec - podkreśla Jaromin. Mecz obejrzy prawdopodobnie komplet widzów, dobrym prognostykiem jest sprzedanie aż 1800 karnetów na wiosenne mecze Polonii. Honorowymi gośćmi meczu mają być władze PZPN-u z prezesem Grzegorzem Lato na czele. Działacze Polonii dostali też sygnał, że na Olimpijskiej może pojawić się selekcjoner reprezentacji Leo Beenhakker. Podczas meczu swój debiut będzie miała także nowa... maskotka Polonii. - Zwyciężyła koncepcja z lwem. Firma z Poznania już dla nas przygotowała odpowiedni kostium, który założy na siebie jeden z naszych kibiców. Przed fanami stoi jeszcze zadanie wymyślenia imienia dla lwa. Zastanawiamy się jeszcze, czy maskotka powinna mieć koszulkę Polonii ze szczęśliwą "siódemką", czy z "dwunastką", jako dodatkowy gracz - mówi Marek Pieniążek, dyrektor ds. marketingu Polonii.
Początek piątkowego meczu o godzinie 17.45.