"Pięć minut" Jakuba Wilka

Nie strzelił bramki, nie miał nawet asysty, był jednak bohaterem meczu z Wisłą Płock - Jakub Wilk, który szczerze przyznaje, że nie jest gotowy, aby stać się sławnym
21-letni Jakub Wilk w zeszłym sezonie był mocnym punktem rezerw Lecha Poznań. W spotkaniach pierwszego "Kolejorza" zagrał raptem dziesięć spotkań. Ówczesny trener Czesław Michniewicz często chwalił go i podkreślał jego talent, ale równie często zaznaczał, że Wilk fizycznie nie jest jeszcze przygotowany do gry w ekstraklasie na pełnych obrotach. - I tak jestem wdzięczny trenerowi Michniewiczowi, że pozwolił mi zagrać choć te dziesięć razy - podkreśla Wilk.

Franciszek Smuda też dostrzegł w Wilku talent. Zaaplikował mu solidne przygotowania fizyczne. Wystarczyło popatrzeć na wymęczoną twarz tego młodego piłkarza podczas zgrupowania w Szklarskiej Porębie, by zrozumieć, jak solidne. Nowy trener Lecha rzadko chwali piłkarzy z nazwiska, ale tym razem nie miał oporów. - Podoba mi się ten chłopak. Nie wykluczam, że wystawię go w pierwszym składzie - powiedział publicznie. Wilk jest zszokowany: - Nie przypuszczałem, że taki trener powie o mnie coś takiego... Nie liczyłem... nie spodziewałem się ... - jąka się.

Teraz dwa jego podania (niezbyt jeszcze dokładne, dodajmy) zapoczątkowały bramkowe akcje Lecha. I o Wilku mówią wszyscy. Bo piłkarz ten spełnia wszelkie kryteria, by zostać w Lechu gwiazdą - młody, waleczny i jest stąd! - Nikt mnie jeszcze w sklepach nie rozpoznaje - przyznaje Wilk, a na pytanie, czy jest gotów stać się sławny, odpowiada szczerze: - Nie, nie jestem.

Niewątpliwie, Wilk ma teraz swoje pięć minut. Czy stanie się sławny? Trudno powiedzieć. Trzeba jednak uważać, aby odmieniając nazwisko Wilk przez wszystkie przypadki, nie wyrządzić mu krzywdy. Ten chłopak może bowiem sobie z popularnością dać radę, tak jak przed laty Piotr Reiss, albo skapitulować przed nią, jak to zrobił choćby Damian Nawrocik.

Terminarz
  • Puchar Świata 2018/19