Warszawski ślad Zinedine'a Zidane'a

Gwiazda mistrzostw świata, kończący właśnie karierę piłkarską Zinedine Zidane zaczynał ją w reprezentacji Francji na boiskach warszawskiej Olimpii i Marymontu. Wraz z 16-letnimi juniorami trójkolorowych wygrał w 1987 roku turniej Syrenki.
Francuz dobrze pamięta ten turniej. W czasie wizyty dziennikarza "Gazety" w ośrodku treningowym Realu Madryt pięć lat temu, przywołując to wspomnienie, zgodził się na rozmowę. - Z Polski? Mam sentyment. To w Polsce grałem pierwszy raz dla Francji.

Ale świadkom turnieju Syrenki trudno sobie przypomnieć wówczas niespełna 16-letniego młokosa z Marsylii. - Nie zapamiętałem go z boiska, ale z protokołu. Prowadziłem wtedy spikerkę na meczu Francuzów. Znam francuski i zostało mi w pamięci to dziwne nazwisko i imię piłkarza: Zinedine Zidane - wspomina Marek Cegliński, dziś dziennikarz "Rzeczpospolitej". - Pytało mnie o to parę osób i szczerze mówiąc, nie pamiętam go. Wiem, że był, że grał wtedy, ale trudno mi sobie go przypomnieć. Nie wiem nawet, czy łapał się do pierwszego składu. Byli wtedy inni, lepsi od niego - opowiada Zygmunt Lenkiewicz, pomysłodawca turnieju, który pierwszy raz był rozegrany w 1986 roku.

Próżno też szukać nazwiska piłkarza przechodzącego już dziś do legendy futbolu w relacjach prasowych z turnieju. Najlepszym zawodnikiem Syrenka Cup został Norweg Tommy Bagroen. Francuski trener Jean Morleans, dziś asystent Aime Jacqueta, dyrektora szkolenia francuskiej federacji, mimo zwycięstwa swojej drużyny nie był zadowolony z jej postawy. - Większych zastrzeżeń nie mam tylko do siódemki, tzn. do Stephane'a Zianiego. A reszta? Z niektórymi piłkarzami być może wkrótce się rozstanę - mówi na łamach nieistniejącego już "Sztandaru Młodych" Morleans.

Z Zidane'em się nie rozstał. Kilka lat później "Zizou" grał nadal w reprezentacji Francji, m.in. na festiwalu młodzieży w Tulonie w jednej drużynie z Fabienem Barthezem i Lilianem Thuramem, dziś także walczącymi o mistrzostwo świata w Niemczech. Nie mogło być inaczej. Zidane już rok po turnieju Syrenki zadebiutował w I lidze francuskiej w Cannes. To był jego początek drogi na szczyt. W 1992 roku stał się graczem jednego z największych francuskich klubów - Girondins Bordeaux. "Wart był każdych pieniędzy" - przekonywali szefa żyrondystów Alaina Affleou trenerzy. Potem był Juventus Turyn, Real Madryt i triumfy w Lidze Mistrzów, z reprezentacji mistrzostwo świata i Europy. Trzykrotnie został wyróżniony "Złotą Piłką", nagrodą "France Football" dla najlepszego piłkarza grającego w Europie.

Francuzi na boisku Marymontu pokonali w finale Norwegów 1:0. Przedtem wygrali z Warszawą 3:0 i NRD 2:1. Powtórzyli sukces z poprzedniego roku. Te dwa lata wystarczyły, by francuska piłka zachwyciła wszystkich, choć "nielicznych", jak pisały wtedy gazety, widzów. "Lekcja futbolu" - donosi "Sztandar Młodych" o meczu Polska - Francja 0:4 z turnieju z 1986 roku, w którym Zidane'a jeszcze nie było. Poniżej tej relacji, sprawozdanie z nudnego meczu pierwszoligowego Legia - Zagłębie Lubin 1:1, ze zdjęciem Tomasza Arceusza i podpisem, że lepszą piłkę można było zobaczyć na spotkaniu 16-letnich Francuzów. Trójkolorowi w całym turnieju strzelili 19 goli, stracili jednego.

- Reprezentacja Francji była wtedy zjawiskiem, objawieniem. Patrzyliśmy na nich i nie wiedzieliśmy, że w tak młodym wieku tak dobrze można grać w piłkę. Było widać już wtedy, jak Francuzi budują potęgę swojej piłki nożnej - mówi Lenkiewicz. "Francuzi nie muszą martwić się o następcę Michela Platiniego" - napisał dziennikarz "Sztandaru", podsumowując turniej nieświadomy tego, że stanie się nim jeden z jego uczestników, który co prawda nie grał w pierwszym składzie. - Ale to normalne. Można powiedzieć, że był to klasyczny przykład. W tym wieku trudno jeszcze powiedzieć, kto z takich zawodników będzie gwiazdą. Decyduje o tym ostatecznie charakter, błędy szkoleniowe. Najważniejsze, że Francuzi mieli całą grupę zdolnych chłopaków i jeden z nich w końcu zabłysnął. A u nas? Francuzi mieli być dla nas wzorcem. Mieliśmy wprowadzić zespoły młodzieżowe do klubów tak jak oni. Wszystko to zostało na papierze. Szkoda gadać - dodaje Lenkiewicz.

Obserwatorami turnieju Syrenki z udziałem Zidane'a byli znani polscy trenerzy. Kazimierz Górski dla "Sztandaru" mówił o tamtym francuskim zespole: - Przyjemnie na nich popatrzeć. Oni są już tak dobrze wyszkoleni, że trzeba im tylko nieco doświadczenia. W zasadzie potrafią wszystko. Andrzej Strejlau, wtedy szef wyszkolenia PZPN, po meczu Polska - Francja na Turnieju Syrenki z 1986 roku: - Różnica w wyszkoleniu była widoczna niemal w każdym elemencie. Dodajmy, że najsłabszy wśród Francuzów był lepszy od najlepszego z Polaków.

Dowodem na to są kariery polskich uczestników turnieju. Nikt z nich nie zrobił wielkiej kariery. Talenty Ireneusza Domagały z Polonii Bytom czy Rafała Nowaczyka z Igloopolu Dębica przepadły. Najbardziej znany zawodnik z tej kadry Mieczysław Agafon strzelał gole w pierwszoligowym Górniku Zabrze.

Turniej Syrenki zmarginalizował się. Nie grają już w nim silne reprezentacje krajowe, najwyżej regionalne (w zeszłym roku w Nowym Sączu wystąpił zespół Bawarii). Omija też Warszawę. - Mamy niskie zainteresowanie. Dostaliśmy w tym roku organizację, ale pewnie przeniesiemy ją do Płońska, Ciechanowa, może Radomia - mówi prezes Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej Zygmunt Łazarczyk.

Jest też inny powód. W Warszawie nie ma gdzie grać. Na boisku Olimpii przy Górczewskiej, gdzie Zidane debiutował w reprezentacji Francji, budowane jest osiedle mieszkaniowe. Na głównym boisku Marymontu, gdzie "Zizou" odniósł pierwszy triumf z trójkolorowymi, częściej organizowane są festyny, a dzieci trenują w obłokach kurzu na bocznym boisku.

Terminarz