Sport.pl

Marcin Wasilewski piłkarzem KKS Lech Poznań, Piotr Dziewicki jedzie do Turcji

pele, grand
02.06.2006 , aktualizacja: 01.06.2006 00:00
A A A Drukuj
Wasilewski podpisał dwuletni kontrakt i zagra u boku Bartosza Bosackiego. Pozostali obrońcy Lecha mają pochodzić z zagranicy. Po sprzedaży Jarosława Bieniuka za pół miliona euro są pieniądze na zakupy.
Bieniuk przez wiele lat występował w Amice Wronki i "za zasługi" miał obiecane, że w przypadku dobrej oferty zagranicznej klub nie będzie mu robił problemów przy transferze. Taka propozycja przyszła ze strony beniaminka tureckiej ekstraklasy Antalyasporu. Jak informuje nieoficjalna witryna internetowa klubu z Turcji, transfer Bieniuka ma ich kosztować pół miliona euro. Przedstawiciele Amiki nie komentują jednak tej sumy. Według naszych ustaleń, kwota jest wyższa od podanej przez Turków. Jeśli dodamy, że w kwietniu wroniecki klub zarobił 650 tys. euro na sprzedaży do Legii Marcina Burkhardta, to teraz ma spory budżet na transfery.

Bieniuk wyleciał wczoraj do Turcji wraz ze swoim niedawnym kolegą klubowym Piotrem Dziewickim, który także ma w przyszłym sezonie grać dla Antalyasporu. Trafi tam jednak za darmo, bo jego kontrakt z Amicą wygasa w tym miesiącu, a piłkarz nie zdecydował się na podpisanie umowy z KKS. Nie ma się zresztą co dziwić, bo Turcy proponują znakomite zarobki. Bieniuk i Dziewicki mają zarobić po 400 tys. euro. Dziś zostaną przedstawieni w nowym klubie i podpiszą kontrakty na zwołanej z tej okazji konferencji prasowej.

W tej sytuacji z Wronek do Poznania przeniesie się tylko jeden obrońca, który będzie mógł liczyć na miejsce w pierwszej jedenastce - Marcin Wasilewski. Grający na prawej stronie defensywy 26-letni zawodnik zawarł wczoraj dwuletnią umowę z KKS Lech. Poznański klub ma więc w swoich szeregach dwóch obrońców pierwszej reprezentacji Polski - Bartosza Bosackiego i właśnie Wasilewskiego.

Czy kolejnym będzie członek kadry młodzieżowej Błażej Telichowski? Na razie nie doszedł do porozumienia z przedstawicielami KKS, co denerwuje trochę trenera Lecha Franciszka Smudę. - Dobrze go nie znam, nie wiem, jakim jest piłkarzem, ale na kolanach nie będę go prosił, żeby został w Lechu. Jak ktoś nie chce tu grać, to niech odchodzi i nie zawraca głowy. Niech zostaną ci, który chcą gryźć trawę w tej drużynie - uważa Smuda.

Poznański szkoleniowiec ma już zresztą kandydata do gry na lewej stronie obrony, na której występuje Telichowski. Chodzi o reprezentanta Cypru Eliasa Charalambousa. Smuda zna go z Omonii Nikozja, w której pracował przed dwoma laty. 26-letni Charalambous jest dziś zawodnikiem greckiego PAOK Saloniki. - Ten klub ma problemy finansowe, nie płaci piłkarzom i być może będą oni odchodzili z PAOK. Jakby Elias miał kartę na ręku, to ja go biorę i się nie zastanawiam. To bardzo dobry chłopak - mówi Smuda. Innym zagranicznym kandydatem do gry w obronie Lecha jest Peruwiańczyk Miguel Villalta. - W sumie oglądam wiele kaset i gdybym miał wymienić wszystkie nazwiska, byłoby ich ze 20 albo 30 - twierdzi trener Lecha.

Dziś umowy z "Kolejorzem" mają podpisać młodzi obrońcy Arkadiusz Czarnecki i Krzysztof Strugarek.