Polonia - Bełchatów 0:0

Zmęczenie, złe boisko i przede wszystkim brak Dariusza Dźwigały to tłumaczenie piłkarzy i trenerów Polonii bezbramkowego remisu w meczu z GKS Bełchatów.
Najtrudniej zrozumieć jest pierwsze z usprawiedliwień. Polonia grała, co prawda, w środę ciężki mecz, po którym piłkarze długo leżeli pokotem na boisku, ale szkoleniowcy "Czarnych Koszul" na nagromadzenie takiej liczby spotkań podobno byli przygotowani. Zgromadzili całkiem szeroką, liczącą 27 osób kadrę. Tymczasem część piłkarzy nie jest wykorzystywana.

Szczególnie o wsparcie prosiła pomoc Polonii, w której pierwszy raz w tym sezonie nie zagrał pauzujący za żółte kartki Dariusz Dźwigała. Tymczasem w meczu rezerw grali sprowadzeni zimą Maciej Terlecki i Kanadyjczyk Joe di Buono oraz odsunięty od drużyny Piotr Stokowiec. Terlecki nie sprawdził się w pierwszych meczach tego sezonu. Di Buono nie dostał szansy, ale już w sparingowym meczu z Cracovią pokazał, że nie bardzo nadaje się do I ligi.

Mecz z Bełchatowem pokazał dobitnie, że bez 37-letniego Dźwigały Polonia nie może się nijak obejść. Nikt, nawet w drugiej połowie Marek Citko nie był w stanie poprowadzić do przodu gry drużyny, tym bardziej nie uczynił tego w pierwszej połowie Krzysztof Bąk. Pocieszające jest dla Polonii to, że są w tej drużynie oprócz Dźwigały piłkarze, którzy potrafią dobrze strzelać rzuty wolne. W 48. minucie bramkarza Bełchatowa omal nie pokonał Jacek Kowalczyk. Po jego strzale nad murem piłkę przeniósł nad poprzeczkę najskuteczniejszy obecnie bramkarz polskiej ligi Łukasz Sapela. Pod koniec meczu minimalnie chybił z wolnego Citko. A z dystansu uderzają jeszcze i Łukasz Jarosiewicz, i Grzegorz Kmiecik (akurat nie w sobotnim meczu).

Mimo że w spotkaniu długo przewagę mieli lepiej technicznie grający piłkarze GKS, Polonia nie wykorzystała w sobotę na Konwiktorskiej szansy, aby zdobyć trzy punkty. W 12. minucie po podaniu Kowalczyka Bąk z trzech metrów trafił w bramkarza bełchatowian. Wychowanek Polonii w drugiej połowie nie zdążył też do podania Citki wzdłuż bramki, a piłka minęła już obrońców i bramkarza gości.

Trudno osądzić, czy był spalony, czy nie, w 89. minucie. Sytuacji nie wyjaśnili nawet w "Kontrowersjach" eksperci Canal+. Bez względu na to Jarosiewicz, który wszedł na ostatnie kilka minut i strzelił nieprawidłowego gola, udowodnił, jak bardzo przydaje się drużynie. Miał też świetne sytuacje do strzelenia bramki w meczu z Legią. Odczuwa się w ataku Polonii brak zawodnika tej klasy co Dźwigała w drugiej linii. Dobre wrażenie wywarł tym razem inny rezerwowy Grzegorz Kmiecik, który jako jeden z niewielu polonistów potrafił wygrać pojedynek jeden na jeden z rywalem. Wywalczył rzut wolny na linii pola karnego i dograł piłkę Jarosiewiczowi w spornej sytuacji ze spalonym.

Obaj piłkarze pasują trochę do teorii trenera Żurka o przemęczeniu drużyny. Ani Kmiecik, ani Jarosiewicz nie grali bowiem w Łęcznej. W sobotę byli żywsi, bardziej dynamiczni. Mieli "ciąg" na bramkę jako jedyni w drużynie. Może więc, znając wyniki badań pozostałych zawodników, trenerzy powinni sięgnąć po świeżą krew właśnie Kmiecika i Jarosiewicza, może przydaliby się Terlecki, Stokowiec... Niedługo nie będzie okazji ryzykować. Bez zwycięstw w dwóch następnych meczach na Konwiktorskiej - z Groclinem i Cracovią - Polonii ucieknie I liga.

Skomentuj:
Polonia - Bełchatów 0:0
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Terminarz